Felietony
05.10.09Dlaczego nie Renault?
Dni lub nawet godziny dzielą nas od ogłoszenia przez Renault składu na sezon 2010. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nowym liderem ekipy zostanie Robert Kubica. Nie wszyscy kibice polskiego kierowcy byliby zadowoleni takim rozwiązaniem. Czy słusznie?
Autorzy czarnych scenariuszy jako podstawowy argument wysuwają niepewną przyszłość zespołu i ograbienie go z duetu charyzmatycznych liderów. W czasach, w których takie marki jak BMW czy Honda wycofują się z Formuły 1, nikt nie może być pewnym swej przyszłości. Jednak Renault, wbrew krążącym opiniom, wciąż deklaruje pozostanie w F1. W obrębie zespołu najwięcej wody mącił były szef, Flavio Briatore - dając temu upust latem, w czasie nasilenia rozmów o uruchomieniu konkurencyjnej serii. Trudno nie skojarzyć tamtych buńczucznych wystąpień z niedawnym wyrokiem Światowej Rady Sportów Motorowych. Pozbyto się Flavia i dzięki temu być może poznamy nowe oblicze zespołu Renault - rządzone nie przez byłego sprzedawcę ciuchów i znanego playboya, lecz przez człowieka, który zęby zjadł na Formule 1.
Bardziej opłakiwać można odejście Pata Symondsa, ale i w przypadku technicznych guru nie ma ludzi niezastąpionych. Doświadczeni inżynierowie Renault wiedzą, jak zdobywać mistrzowskie tytuły i wygrywać wyścigi. Duch rywalizacji wciąż tam jest - nawet, jeśli ostatnio nieco przysnął. Świeża krew w postaci Kubicy może pomóc w odrodzeniu zespołu, który dodatkowo desperacko potrzebuje dobrych wyników. Jazda w czołówce pomoże puścić w niepamięć wciąż świeży smrodek po "aferze singapurskiej".
Nie zapominajmy też o chłodnym hiszpańskim poranku sprzed niemal czterech lat, kiedy to na torze w Barcelonie Robert Kubica po raz pierwszy zasiadł za kierownicą samochodu Formuły 1. Inżynier testowy zespołu, Christian Silk, komplementował dojrzałą i szybką jazdę młodego chłopaka, który po przejechaniu 40 okrążeń miał lepszy czas niż jeżdżący takim samym samochodem Franck Montagny, który miał wówczas na koncie ponad 40 000 kilometrów w kokpicie samochodu F1.
Takich rzeczy się nie zapomina i kiedy przyszedł czas poszukać następcy Fernando Alonso, Kubica z punktu widzenia Renault jest idealnym kandydatem. Czy tak samo wygląda to ze strony kierowcy? Polakowi zależy przede wszystkim na konkurencyjnym samochodzie - niekoniecznie od razu najszybszym w stawce, ale takim, który wspólnie z zespołem można rozwijać. W Renault wiedzą, jak to się robi - nawet bez magicznej pomocy ze strony opon Michelin. Duch walki i żądza zwycięstwa? Proszę bardzo - w ciągu dwóch ostatnich lat BMW Sauber wygrało jeden wyścig, choć przez większość sezonu 2008 dysponowało samochodem ze ścisłej czołówki. Renault zapisało na swoje konto dwa zwycięstwa - choć, podobnie jak w przypadku BMW Sauber - nie były to triumfy oparte na czystej szybkości i dominacji na torze. Co prawda z tą żądzą zwycięstwa chłopaki Briatorego czasami przesadzali, ale osób odpowiedzialnych za to zamieszanie nie ma już w zespole, a reszta ekipy chce udowodnić, że potrafi powrócić na szczyt.
Nie można przeoczyć jeszcze jednej rzeczy. W Singapurze Kubica dał do zrozumienia, że piłeczka jest po jego stronie i to on zadecyduje, gdzie będzie jeździł w sezonie 2010. Ze wszystkich dostępnych opcji z pewnością wybrał tę najbardziej atrakcyjną - biorąc pod uwagę potencjał ekipy, możliwość rozwoju, warunki kontraktu... Niezależnie od tego, co zostanie ogłoszone w najbliższych dniach, pamiętajmy, że będzie to wynik decyzji Kubicy. Trzeba przyznać, że Polak rzadko się myli w swoich osądach dotyczących Formuły 1, tak więc o przyszłość możemy być spokojni.
Mikołaj Sokół
RSS FEED





Chyba się zagalopowałeś, wg Twoich dywagacji Ferrari też już sobie odpuścić Mclaren też i wszystkie zespoły które już zdobyły tytuł. Chyba Cię poniosło, kilka osób ma tu rację. My kibice nie wiemy co się tak naprawde tam dzieje, pewnie nigdy sie dowiemy. Menager Kubicy to nie jest gość z pierwszej łapanki i szuka najlepszego rozwiązania. Nie udawajmy lepszych fachowców od Roberta i jego managera. Wybiorą najlepszą możliwą opcje i wspierajmy naszego rodzynka żeby w przyszłym roku stawał na podium a w przyszłości zdobył tytuł mistrza z Renault czy z innym zespołem.
Pozdrawiam wszystkich prawdziwych fanów.
były kiedyś przeprowadzone badania, z których wynika, że bardziej skłonne do zabierania głosu na forum są osoby będące w opozycji do komentowanego artykułu - dlatego chciałam, aby wszyscy ci, których tu nie usłyszymy /czyli ci "za"/ byli pewni, iż nie są osamotnieni w swojej opinii ;)
Kolejną sprawą jest motywacja Renault. Skoro, mając Alonso, Flavia, Pata nie potrafili zdobić dobrego samochodu to uważasz że przyjście Kubicy zmotywuje ich bardziej? Zrobią gigantyczny wysiłek, na który nie zdobyli się mając Alonso? Myślę że zamiast fantazją lepiej posługiwać się w takich sprawach logiką.
Renault nie ma takiego głodu zwycięstw jak Toyota czy Williams. Oni swoje już zarobili - tytuły mistrza, i później także nie mieli źle z przyciągającym tłumy fanów Alonso. Kubica jest potrzebny jedynie po to by nie spaść na dno. Na przetrwanie.
otóż, punkty zdobyte przez Fernando nie były zasługą wyłącznie mistrzowskiej jazdy zawodnika, działo się tak dlatego, że pozwalał mu na to właśnie świetnie przygotowany wówczas bolid oraz sprawnie działająca ekipa teamu Renault. także podsumowując - zdobyte punkty, o których wspominasz, to efekt pracy całego teamu - nie od parady mawia się, że Wyścigi F1 to Wyścigi Maszyn, nie kierowców. sądzę, iż jest to cenna uwaga.
krytyka Pana Morelli z punktu widzenia Pociska --- w zasadzie nie odnajduję w niej żadnych podstaw. po pierwsze - Robert WIE z kim współpracuje, i nie miejmy co do tego wątpliwości. z drugiej strony jak można zakładać, iż Morelli się nie stara??? tylko dlatego, że jakiś kibic uważa, że Robert powinien iść do Ferrari czy Toyoty - to z miejsca znaczy, że Morelli robi źle podpisując kontrakt z Renault?? kompletnie tej filozofii nie rozumiem. a może Robert w tym momencie powinien zmienić sobie menedżera, ponieważ miejsca w ekipach uważanych za "lepsze" są już zajęte?? wydaje mi się, że wybór którego dokonają będzie w obecnej chwili najlepszy. oczywiście nie można przewidzieć niczego na przyszły sezon - przypomnijmy sobie chociaż jakież to zdziwienie panowało w ekipie Brawna - oni sami własnym oczom nie wierzyli, że mają tak dobre wyniki i cieszyli się z tego jak dzieci. aaaaaa, skoro jesteśmy w przeszłości pozwolę sobie przypomnieć, że Robert jednak błyszczał w zeszłym sezonie (((a jednak - menadżer Roberta może pochwalić się sukcesem!))), i wówczas nawet najlepszy strateg nie mógł przewidzieć, że przyszłość BMW będzie się rysowała w czarnych kolorach. analogiczna sytuacja jak z brawnem - w jednym i drugim przypadku ogromne zaskoczenie. rozwodzę się dłużej nad tym, ponieważ wielu z Was uważa, że Morelli powienien był przenieść Roberta do innego teamu jeszcze przed rozpoczęciem się bieżącego sezonu.
myślę, że Mikołaj Sokół doskonale wywiązał się ze swojego zadania wzbudzając w nas optymizm, rozwiewając wątpliwości, przy okazji zachowując polityczną poprawność ;)
sądzę, że krytyka tego podsumowania wg Pociska jest mocno surowa i pesymistyczna;
jestem lepszej myśli, życzę Robertowi Sukcesów w nowym zespole, a Mikołajowi samych Platynowych Felietonów ;] (.)
weźcie skończcie z tym williamsem. williams był dobry 6-8 lat temu jak jeździł tam montoya i mieli silniki bmw, najmocniejsze w całej stawce. potem sukcesów brak. williams to zespół co najwyżej walczący o podium, ale na mistrzostwo nie ma co liczyć.
reanult- no cóż, chyba tam będziemy widzieli KUBiego w przyszłym sezonie.
ja po cichu liczę na mclarena, albo na brawna.
Robert bez względu na to jak wiodło mu się w BMW, był rozczarowany ich decyzją o odejściu.
Chcąc sobie tego oszczędzić wybrał zespół, który mniej prawdopodobne aby odszedł.
A kondycja Renault... no cóż, nie tylko oni wcześniej mieli lepszą, a ten sezonza lepszy mogą poczytywać tylko zespoły które nie zaangażowały się w kaers. Bez względu na to czy wyszło czy nie,to jednak kosztowało i dezorientowało.
Liczyłem na inny zespół, również cieszyłem się z zainteresowania Robim Toyoty, ale sami są sobie winni. Jest to ten przykład działania w f1, potwierdzający, że nie wolno niczego mówić za wcześnie.
Myślę, że po odejściu Briatorego Renoult weźmie się ostro do pracy, a Robert im w tym pomoże...bo on nie tylko potrafi świetnie jeździć, ale i myśli zarówno podczas jazdy jak i przed nią. Nigdy nie traci głowy i jest bardzo opanowany.
No, może nawet wygra z Yoong'iem :)
To byłoby coś!
Chyba nie wziąłeś tego na poważnie?
Co do rozwoju bolidu BMW w sezonie 2008 to się zgadzam ;-)
Ale co do rozwoju Renault to nie bardzo. Jak wiesz Ferrari i McLaren walczyli do końca, więc nie można tak z góry lekceważyć dokonań Francuzów w tym czasie.
Na pocieszenie możemy być chyba pewni, że nie będą na szarym końcu - debiutantów zapewne zdołają pokonać.
P.S. Ja osobiście postawiłbym na Williamsa. To, że nie odpuszczają z KERS'em świadczy o tym, że ich ,,bączek'' sprawuje się dobrze. Może to mechaniczne ustrojstwo pomaga jeszcze w innych ważnych kwestiach np. stabilność przy hamowaniu, w zakrętach, a przede wszystkim przy starcie tymi CYSTERNAMI. Boje się, że za rok mogą zakasować wszystkich i mistrza poznamy już w połowie sezonu.
Pisząc przyszłość Kubicy mamy na myśli coś więcej niż tylko bycie jej częścią.
Ciebie zadowala to, że kierowca o tak ogromnym talencie będzie się tułał w środku stawki? Niezbyt wysokie masz ambicje w takim razie.
Nas by zadowalała sama obecność Roberta w F1 gdyby był przeciętniakiem. Ale on nie jest przeciętniakiem i należy mu się coś więcej.
Myślisz, że zwycięstwo w Renault będzie bardziej cenne niż w McLarenie i Ferrari? Sorry, ale w Formule 1 nie ma miejsca na sentymenty. Z jakiegoś powodu Alonso nie chciał zostawać dłużej w Renault i czekać na zwyciężanie z Francuzami, które byłoby cenniejsze niż u czerwonych. Powtarzam - w F1 nie ma miejsca na sentymenty, a nadarzające się okazje trzeba chwytać obiema rękami.
Uważasz, że Kubica od lat siedzi w środowisku to na pewno dobrze wybierze... No cóż Mark Webber też od lat siedzi w tym biznesie, a popełnił kilka fatalnych błędów w karierze - mógł 2 razy siedzieć w zwycięskim bolidzie, ale wybrał inne teamy. Kubica nie jest bogiem i może popełnić takie same błędy w wyborze ekipy jak w przeszłości Webber.
Mikołaj bardzo chciał poprawić nam humory, ale nici z tego... każdy kto choć trochę interesuje się tematem...
Prawie każdy SZCZERZE przed samym sobą przyznaje, że Robert jest w niewesołej sytuacji a niedawny wybór między TOYOTĄ A RENAULT traktował jak wybór między KIŁĄ A RZEŻĄCZKĄ, liczą w głębi duszy i powtarzając coś w stylu
"to mało realne ale proszę proszę... tylko nie Renault... niech to będzie choćby Brawn.. niech to będzie MCLAREN lub nawet wielkie FERRARI za Massę!"
Rozwój- tam pisałem o tym. Super..
ALE...Renault po całym sezonie wytężonego rozwoju do którego jak mniemam użyli całego swojego know-how znaleźli się w miejscu.. GDZIE BMW BYŁO NA POCZĄTKU SEZONU... co to oznacza? Nic dobrego. Dogonili i przegonili ich dopiero gdy zespół z Hinwil pracował jedynie nad... rozwiązaniem problemów oponiarskich "miękko" jeżdżącego Heidfelda co notabene niekoniecznie wpłynęło dobrze na tempo samochodu. Być może nawet POGORSZYŁY! ale to już tylko domysłu.
Gdzie byłoby Renault gdyby zasady się nie zmieniły? Obawiam się że tam gdzie wcześniej. NIGDZIE.
Gdyby zasady nie zmieniły się teamy obrałyby inne taktyki rozwoju. Generalnie by się rozwijały czego często nie robiły i mam tu na myśli głównie BMW.
McL i Ferrari mogłyby wykorzystać swoje dopieszczone, wyrafinowane do granic możliwości samochody, w przy których Renault, nawet w szczycie rozwoju wyglądało wręcz prymitywnie ! :(
Renault i Robert chcą wygrywać: a kto w F1 nie chce wygrać?
W Renault są świetni ludzie którzy wiedzą jak wygrywać: jak Ci ludzie wypadają na tle innych czołowych teamów?
Moim zdaniem sytuacja Renault jest beznadziejna i nic nie wskazuje na ich wczesny powrót do czołówki. Jeśli faktycznie ubiegały się o niego zespoły o których się mówiło to Renault jest chyba najgorszą opcją. Obym się mylił...
Co do ludzi którzy obawiają się o karierę Roberta, kompletne dno. Renault nie jest krokiem w tył. Jeżeli pokażą na co ich stac, zaczną wygrywac ,a Kubica będzie nr 1 w zespole... będzie to więcej warte niż zwycięstwo w Ferrari czy w Maku... Marzenia? W formule wszystko jest możliwe..patrz: sezon 2009. amen
Zostaję tylko obawa, kto będzie jego kolegą z teamu?? Kov dostatecznie dobry wybór ale na miejscu Renówki starałbym sie o Rubensa.
Nie ma co się prężyć, zaufajmy Kubicy, raczej nasze zdanie na jego wybór nie będzie miało wpływu, więc Ci co myślą ,że są mądrzejsi od kierowcy który poświecił całe życie na to co lubi i obraca się w towarzystwie, niech idą do lasu na grzyby.
Pozdrawiam.
No cóż trzeba mieć nadzieję że Renault na przyszły sezon poprawi trochę swój bolid. Moi drodzy plus z tego jest taki że jeżeli Robert zacznie wygrywać w Renault to będzie absolutną i niepodważalną gwiazdą F1. Bo przecież popatrzmy na to z innej strony. W tej chwili od kierowców Ferrari,Brawn wręcz wymaga się zwycięstw i nie jest niczym zaskakującym jeżeli taki kierowca wygrywa. Po prostu wykonał zadanie.Tu sytuacja Roberta będzie trochę inna. Jeżeli będzie zdobywał regularnie miejsca na pudle będzie okrzyknięty bardzo szybko gwiazdą F1 czego bardzo mu życzę. Wtedy już Ferrari same się po niego zgłosi. I to będzie tak jak w przypadku Alonso idealny Team do zakończenia kariery w F1. Trochę taki wywód ale mam nadzieję że realny czego Robertowi jak i nam życzę.
W gwoli sprawiedliwości pod koniec 2008 Renault poczyniło postępy. Pomijam wygraną w Singapurze - była wygrane w Japonii i miejsca blisko/na podium. Trudno ocenić jaką formę by prezentowało teraz, gdyby nie nastąpiła zasadnicza zmiana przepisów oraz porażka systemu KERS.
Jedyny rozsądny wybór jaki może dokonać Robert to zespół z prawdziwym zaangażowaniem, możliwosćiami i taki, który go docenia.
Byłby idiotą wg mnie gdyby wybrał Francuzów mając możliwość zajęcia miejsca w Brawnie albo McLarenie. Niestety wygląda na to, że po prostu nie miał żadnych ofert od czołowych zespołów.
Co oznacza też, że wcale nie ma aż tak mocnej pozycji na rynku i jest postrzegany na podobnym poziomie jak Rosberg.
Największe dno, niestety, to wspomnienie o zwycięstwach Renault w porównaniu z BMW i udowadnianie jakiś to oni mają potencjał i są na szczycie...
pomijając... no pomijając aferę singapurską i to pożal się boże "ZWYCIĘSTWO" za które między innymi tak lukrujesz francuzom... fakty są takie, że na przestrzeni lat i konkurencji z BMW, Renault budowało samochody zwyczajnie GORSZE. gorsze wolniejsze... BMW było 0,4 za Ferrari a Renault 0,4 za BMW... tułanie się w środku stawki to nie jest żaden sukces i wyprzedzenie rywali gdy już dawno położyli przysłowiową laskę na rozwój to ŻADEN sukces... powtażam ŻADEN.
W tym roku Renault również nie zdołało zbudować dobrego samochodu a do tego ich silniki sypią się jak liście na jesień...
Faktu są niestety bardzo smutne- Renault jest BEZRADNE... fajnie że wygrali ale to było gdzieś między epoką brązu a epoką żelaza:( ! Bez Michelinów ten ten nie stać na NIC ciekawego. Zawsze i wszędzie będą za McL i Ferrari a może nawet i Red Bullem... sukcesem będzie potencjał zaraz za ich plecami- czyi 8-9 miejsce.
No i nie pomogą im też strata Briatore, który nie "MĄCIŁ" a sprawnie i mądrze kierował tą organizacją. Geniusza Symondsa również będzie trudno zastąpić co zbagatelizowałeś. Jest jeszcze problem braku kasy... duży jak straty kwartalne koncernu Renault.
Renault w żadnym wypadku nie pokazało w ostatnich kilku latach, że może powrócić na szczyt - a warunki z lat 2005 i 2006 już nie wrócą.
Francuzi też nie mają nikogo o renomie Neweya, Zandera, Byrne z Ferrari czy Love'a z McLarena.
A jak już wspomniałem Kubica nie może sobie pozwolić na kolejne lata w środku stawki - i z tego co widzę po komentarzach innych świadomość tego faktu jest powszechna.
Renault nie będzie gorsze z pewnością - oni przynajmniej znają smak zwycięstwa...
Po 1 :
Osobiście nie podzielam całego tego hura optymizmu związanego z przejściem Roberta do Renault.
Może to i zespół z ciekawą i długą historią zwycięstw w F1 - ale to już PRZESZŁOŚĆ. Lata świetności (sezon 2005, 2006) mają już za sobą i trzeba patrzeć na stan obecny. A obecnie, prawda jest taka, że team z Francji swoje sukcesy zawdzięcza fenomenalnym umiejętnościom (jazdy oraz ustawień bolidu) Fernando Alonso, który zdobył 468 z dotychczasowych 1082 pkt. zdobytych przez Reanault w całej historii startów w F1.
Trzeba przyznać szczerze, że chłopaki nie dysponują konkurencyjnym bolidem, a Bob Bell to nie Adrian Newey i przełomowej konstrukcji raczej na nowy sezon nie stworzy. Ba! - co więcej, po odejściu głównego sponsora ING (który notabene miał się i tak wycofać z końcem tego sezonu), szefostwo teamu, będzie raczej szukać oszczędności w kasie niż wydawać ciężkie miliony na zbudowanie nowego "R30".
Jedyne co mogą teraz zrobić (podobnie jak Honda w zeszłym sezonie)to znalezienie zastępstwa dla Alonso oraz przejeżdżenie przyszłego sezonu w oczekiwaniu na stabilizację i polepszenie koniunktury.
Jednym słowem - bez fajerwerków.
Po 2:
Brakuje mi informacji o nowych zespołach, które mają wejść w przyszłym sezonie. Z pewnością nie są to amatorzy, w ciemno inwestujący setki milionów $ w F1, i na pewno rozglądają się za klasowym kierowcą.
No i po 3:
Osoba Daniela Morelli, menedżera Roberta. Nie słyszę o żadnych działaniach ani przesłankach świadczących o zaangażowaniu Morelliego w szukaniu nowego zespołu dla Kubicy. Wg. mnie powinien się kręcić niczym przysłowiowe g... w klozecie, żeby ulokować Polaka w jak najlepszym zespole (w końcu czerpie profity z Roberta).
Może i Daniel Morelli jest wybitną osobistością w F1 i łowca młodych talentów, jednak jedynym kierowcą jakiego promował przed Robertem w F1 był Pedro Diniza, który w swojej krótkiej karierze w latach 1996-2000 zdobył oszałamiającą ilość pkt. czyli 10 - nic tylko pogratulować spektakularnych sukcesów przedsiębiorczemu Włochowi.
Jako podsumowanie na usta ciśnie się staropolskie przysłowie: "umiesz liczyć, licz na siebie, twoje szczęście innych j..."
I na tym kończę obrady mini - komisji śledczej w sprawie przedwcześnie zmarnowanej kariery Roberta K.
Raczej Kovalainen ponieważ nie dosc że był juz w tym teamie to jeszcze prócz Kubicy on bedzie jednym z najlepszych na rynku transferowym...
Jeżeli chodzi o McLarena to jest to ABSOLUTNY pewniak na przyszłość. Zauważ, że ten zespół w każdym sezonie rządzi na torach ulicznych - od lat nieprzerwanie królują tam, gdzie potrzebna jest przyczepność mechanicznie.
Jak niewyobrażalnie dobry mechanicznie musi ich być bolid skoro w tym roku z jednym z najgorszych aero na gridzie są najszbysi na każdym torze ulicznym!
To jest pewniak posiadania zwycięskiego bolidu przynajmniej na krętych ulicach - a obecnie połowa kalendarza to tory, gdzie ogromną rolę gra przyczepność mechaniczna.
O Brawna też bym się nie martwił. Wszystko wskazuje, że przyjdzie Mercedes, który zapewni przyszłość, poza tym zespołem kieruje legendarny Ross Brawn. Należy dodać do tego, że aero w przyszłym roku nie zmienia się bardzo - a aero Brawn GP ma świetne.
Mówiąc w przenośni: te zespoły są milion razy lepszym wyborem niż Renault.
"Plusy dodatnie" jazdy w Renault:
- doświadczona ekipa żądna nowych sukcesów,
- niezawodność i małe spalanie silników (co będzie miało kolosalny wpływ na miejsca uzyskiwane w przyszłym sezonie),
- brak mąciwody - F. Briatore.
"Plusy ujemne":
- brak sukcesów przez ostatnie 2 lata (nawet z tak wielkim kierowcą jak Alonso),
- mechanicy pit-lane (wypuszczający kierowcę bez dokręconej opony),
- kara w zawieszeniu za aferę singapurską (jeden głupi wybryk i Robert będzie miał wakacje).
PS: Jak myślicie kto będzie partnerem Polaka? Kovalainen?
Niemiec wygrał wszystkie najważniejsze serie po drodze do Formuły 1.
Kiedy wydawało się, że młody i utalentowany Nick dostanie szansę na pokazanie swoich umiejętności w szybkim samochodzie McLaren zamiast niego wybrał Raikkonena.
I co się stało później? Heidfeld tułał się po zespołach z końca stawki i światek F1 o nim zapomniał. A chyba każdy kto trochę zna się na tym sporcie widzi, że Nick talent posiada.
Nie chcę być złym prorokiem, ale wybór zespołu na 2010 może być takim właśnie punktem zwrotnym w karierze RK, a chyba nikt nie ma wątpliwości, że ze sportowego punktu widzenia McLaren bądź Brawn byłby wyborem lepszym niż Renault.
Niestety na razie nie zetknąłem się z żadnymi plotkami, które miałyby łączyć tych technicznych guru z Renault.
Przede wszystkim stwierdzenie, że Renault pokazało iż potrafi wygrywać bez Michelinów jest nieprawdziwe. Bo chyba nie chodzi o wydrukowane zwycięstwo w Singapurze i niezwykle fartowne zwycięstwo w Japonii. Proponują przeanalizować czasy z czasówki z Japonii 2008. Renault było tylko 3 samochodem stawce, a Alonso zawdzięcza swoje zwycięstwo (paradoksalnie podobnie jak Kubicy) w dużej mierze temu, że Hamilton na pierwszym zakręcie wywiózł na pobocze głównych konkurentów z wyraźnie szybszych samochodów.
Od 2006 roku Francuzi w żadnym wyścigu nie mieli bolidu zdolnego wygrać zawody w przypadku innym niż przy niepowodzeniach rywali.
Symondsa, który od lat kierują Renault, nie da się od tak zastąpić. To musi zająć kilka lat zanim nowa postać się tam "zadomowi".
Obecność czy nieobecność Briatore nie ma żadnego znaczenia, bo to nie on projektuje bolid.
Trzeba też pamiętać, że Kubica znajduje się w absolutnie krytycznym punkcie swojej karier - chyba najważniejszym, który będzie rzutował na jego przyszłość. On nie może sobie pozwolić na ściganie w ciągu kilku kolejnych lat w środku stawki. W F1 szybko się zapomina o niespełnionych talentach - najlepszym przykładem jest choćby Jenson Button. Różnica jest taka, że Kubica może nie mieć tyle szczęścia i całą karierę przesiedzieć w słabym samochodzie.
W kolejce jest zbyt wielu młodych i utalentowanych, żeby Kubica mógł sobie pozwoli na kolejne lata w środku stawki. Jego pozycji za bardzo na tym ucierpi.
Z całego serca życzę mu McLarena, albo Brawna bo tylko tam wg mnie potwierdzi swoją reputację w najważniejszym moim zdaniem sezonie w jego dotychczasowej karierze. Niestety wygląda na to, że nie dostał od tych zespołów żadnych ofert - widocznie jego renoma w padoku jest daleko od tego jak się uważa w Polsce... Szkoda, bo wg mnie niewiele (albo nawet nic) mu brakuje do Alonso czy Hamiltona.
Informacja z ostatniej chwili: Kubica musi radzić sobie sam, ponieważ Minister Sportu podał się do dymisji.
Prawda. Robert sam sobie wybiera zespół i na pewno wybierze najlepszy z możliwych. Nie wiem skąd u niektórych bierze się oburzenie że nie idzie np do Williams tylko do Renault. Tej decyzji nie podejmuje żaden siwy "facio" tylko sam Kubica. Więc jeśli wybrał Renault, to jego zdaniem jest to najlepsza opcja i nic nam do tego. Od sezonu 2010 zaczynam być kibicem Renault :D(taki żart, odkąd jeździł tam Alonso lubię ten zespół)
...Czlowieka ktory przez wynik "swojej decyzji" jezdzil by 2010 w beznadziejnym BMW, przedluzajac pewnie kontrakt o nastepne 2 lata po otrzymaniu przez Doktora nastepnych wykresow, sugerujacych za rok mozliwosc walki o tytul.
Przepraszam ale po 2007 roku nie wierze w zdrowy rozsadek Roberta. Chlopak nawet nie wiedzial ze byl w tym roku szykowany na pomiagiera Heidfelda, ktory to (poprzez swoja wage i perfekcyjnie dogranego do niej bolidu) mial zdobyc tytul, razem z pomoca wspanialej technologii KERS. To ze BMW wlozy wszystko w 2009 i wycofa sie po porazce, lub zdobyciu mistrzostwa, wiedzieli nawet kibice, wiec "zaskoczenie" Roberta to dopiero dla mnie wielki szok.
Wszyscy wiedzieli rowniez, ze ten zespol jezdzi w F1 tylko, aby po odejsciu nakrecic sprzedaz samochodow za pomoca reklamy KERS zriobionej podczas krotkiego wypadu do F1. Niestety Robert o tym wszystkim nie wiedzial, wiec dlaczego mial by nagle "zmadrzec"?
Renault ma jeszcze jedno zadanie: zmazać plamy po aferze singapurskiej. Tylko dobre wyniki pozwolą szybko zapomnieć o ,,crash gate'' (tak, jak szybko poszło w niepamięć szpiegostwo Mclarena). Podobnie jak Pan Sokół wierzę w roztropność Kubicy, w końcu nie jest już tam nowy i od środka widzi lepiej jaka opcja będzie dla niego optymalna.
Jestem za Williamsem. Dla nich dobre wyniki to być albo nie być. Staną na głowie by coś zdziałać.
No może do Q2 chociaż będzie regularny awans :)
A Heidfeld pójdzie od Toyoty i będzie się ścigał w czołówce :-)
Mikołaj... rozwaliłeś mnie :D
dla tego że ma silnik Mercedesa.
no ciekawe jak to sie wszystko ułoży...
;)