Felietony
18.09.09Flavio a sprawa polska
Odejście Flavia Briatorego może mieć decydujący wpływ na ruchy transferowe przed sezonem 2010.
Siwowłosy Włoch zawsze miał dyktatorskie zapędy. Na początku drugiej połowy lat 90. kontrolował jedną czwartą zespołów w stawce (Benettona, Ligiera i Minardi). Łącząc do tej pory funkcję menedżera kierowców oraz szefa ekipy, dbał odpowiednio o swoich podopiecznych – umieszczając ich albo u siebie w teamie, albo znajdując posady u konkurencji (jak chociażby w przypadku Marka Webbera). Dobry przykład to druga połowa sezonu 2007, kiedy stało się jasne, że w McLarenie zwolni się miejsce u boku Lewisa Hamiltona. Nagle Heikki Kovalainen zaczął regularnie ogrywać kolegę z ekipy Renault, Giancarlo Fisichellę, choć od początku roku dostawał od rzymianina tęgie baty. Fin stał się dzięki temu bardziej atrakcyjnym kąskiem na rynku transferowym i w kolejnym sezonie założył na siebie srebrny kombinezon. Tymczasem Flavio zapewne obserwował z satysfakcją wzrost salda na swoim koncie.
Jak to się wszystko ma do Roberta Kubicy? Nie jest tajemnicą, że Polak był wysoko na liście życzeń Briatorego, który obawiał się, że po odejściu Fernando Alonso do Ferrari zostanie bez czołowego kierowcy. Z kolei nasz zawodnik jest w sytuacji, w której idealnym rozwiązaniem jest podpisanie rocznego kontraktu na sezon 2010, żeby zachować ewentualne szanse na przejście do lepszej ekipy (optymalnie: Ferrari). Briatore nie jest nowicjuszem i z pewnością wolał związać Kubicę ze sobą na dłużej, zatem Polak musiał szukać innych możliwości na przyszły rok.
Jedną z takich opcji mógł być Williams, ale w tym przypadku Briatore znów mógłby pokazać, jak daleko sięgają jego macki. Zespół Sir Franka Williamsa chce zrezygnować z silników Toyoty i poszukać nowego dostawcy. W tym kontekście wspominano o Renault i tu właśnie była szansa do popisu Flavia. Włoch z łatwością mógł zniechęcić Williamsa do negocjacji z Kubicą, narzucając odpowiednio wysoką cenę za silniki, bądź też w ogóle odmówić dostaw.
Teoretycznie zatem odejście Briatorego, jakkolwiek by to śmiesznie nie brzmiało, stwarza Kubicy szersze pole manewru przy poszukiwaniu nowego zespołu.
Niewiadomą pozostaje jednak przyszłość Włocha – jeśli zachowa jakiekolwiek wpływy w prowadzonym dotychczas przez siebie zespole, to dalej może zza kulis sterować chociaż częścią rynku transferowego. Równie dobrze jednak zarząd Renault, zrażony i zniesmaczony przebiegiem „afery singapurskiej”, może na dobre odciąć Briatorego od władzy, co da z kolei większą swobodę Kubicy.
Mikołaj Sokół
RSS FEED





http://www.propeciainfo.com/
[url=http://www.propeciainfo.com/]propecia[/url]