Felietony
24.07.08Prawdziwe skandale
Formuła 1 szczyci się wyjątkowo dużym odsetkiem osób o wzorcowej wręcz moralności. Nagle w „Klubie Piranii” znalazły się zastępy świętoszków, oburzonych łóżkowymi wyczynami prezydenta FIA. Obyczajowy skandal z udziałem Maksa Mosleya podzielił środowisko F1.
– To, co robi prywatnie, to jego sprawa – broni prezydenta Kimi Raikkonen, który sam zasłynął z kilku ekscesów w oparach alkoholu. – Osobie na takim stanowisku takie zachowanie po prostu nie przystoi – twierdzą liczni oponenci, domagający się dymisji Brytyjczyka. Inna sprawa, że w padoku Formuły 1 podobno od dawna wiedziano o specyficznych sposobach spędzania wolnego czasu, w jakich lubuje się prezydent. Kiedy jednak sprawę nagłośnił brytyjski brukowiec zachowanie, które wcześniej było tematem szemranych żarcików i anegdotek, nagle stało się „niegodne” i „uwłaczające federacji”. Innego zdania był sąd, który ostatnio uznał, że publikując zdjęcia i opis orgii w pokoju hotelowym gazeta „News of the World” naruszyła prawo do prywatności Mosley’a.
Tak długo, jak prezydent FIA nie łamie prawa, jego prywatne życie zupełnie mnie nie interesuje. Rację mają ci, którzy twierdzą, że powinno się go oceniać na podstawie zasług i wpadek, jakich za jego kadencji nie brakowało. Dzięki twardemu charakterowi Mosleya Robert Kubica przeżył przerażający wypadek w Kanadzie, ponieważ to prezydent FIA od lat wymuszał na zespołach oraz organizatorach wyścigów radykalną poprawę bezpieczeństwa. Dzięki często krytykowanej decyzji o zakazie używania elektronicznych systemów kontroli trakcji wyścigi stały się trochę ciekawsze i mniej przewidywalne. To tylko dwa przykłady zasług, jakimi może się dziś poszczycić Maks Mosley.
Z drugiej strony nie da się ukryć, że standardowe ECU oraz ostre limity wytrzymałości skrzyni biegów, zamiast zmniejszyć wydatki, zdecydowanie je zwiększyły. Decyzja o zakazie zmiany opon w czasie wyścigu była tak głupia, że przetrwała zaledwie jeden rok, a systemy KERS już teraz spowodowały kilka wypadków i wydaje się, że są zbyt niebezpieczne, aby wprowadzić je do Formuły 1. Dla mnie jednak największe przewinienia FIA to chwile, kiedy organizacja pozwalała nam wątpić w uczciwość tego sportu.
Kara dla Fernando Alonso w 2006 roku, który podczas kwalifikacji do GP Włoch rzekomo „blokował” Felipe Massę. Zeszłoroczna nietykalność Lewisa Hamiltona czy w końcu oburzająca i rażąco niesprawiedliwa kara dla Roberta Kubicy za kolizję z Brytyjczykiem w GP Japonii. To były prawdziwe skandale! Jeśli jednak w F1 uchodzą takie rzeczy, to tym bardziej nikt nie powinien piętnować Mosley’a za to, jak lubi spędzać czas wolny. Wolnoć Tomku...
Cezary Gutowski
- Zobacz także:
- Ostry styl16.09.2008
RSS FEED




