10.03.09Brawn GP czarnym koniem sezonu 2009?
Bolid konstruowany jeszcze przez Hondę na sezon 2009 większość zimowych testów zamiast na torze, spędził w fabryce. Mimo tego czasy ustanawiane przez Brawn GP w pierwszych dniach testów w Barcelonie zrobiły spore wrażenie.
Nikt nie oczekuje, że po zimowych perypetiach ekipa z Brackley będzie walczyć choćby o miejsca w środku stawki. Jednak patrząc na monitory z pomiarem czasów na torze Catalunya wiele osób kręciło z niedowierzaniem głowami. Co więcej, nowy właściciel i szef teamu powiedział, że nawet on sam i jego ludzie byli zaskoczeni tak dobrym początkiem przygotowań. Ross Brawn zapewnia, że jego zespół nie stosuje w Barcelonie żadnych sztuczek – takich, jak na przykład wypuszczanie na tor samochodu z bardzo małą ilością paliwa i wykonywanie okrążeń kwalifikacyjnych.
– Gdyby wszyscy wiedzieli, ile benzyny było na pokładzie auta, byliby zaskoczeni. Nawet nasz dostawca silników Mercedes nie chciał nam uwierzyć, gdy im powiedzieliśmy – powiedział Brawn. Brytyjczyk zdradził także, że jego ekipa już wcześniej była doskonale przygotowana do zimowych testów i choć ostatecznie zabrakło pieniędzy, aby na nie pojechać, rywale byli bacznie obserwowani. – Na podstawie symulacji wiedzieliśmy, jakie czasy powinien teoretycznie osiągać nasz bolid podczas testów w Jerez, Bahrajnie i Barcelonie. Gdy zobaczyliśmy wyniki naszych konkurentów byliśmy zaskoczeni, że nie jeździli szybciej – zdradził szef nowej stajni Formuły 1.
Norbert Haug, który z ramienia Mercedesa nadzoruje działania niemieckiej firmy w Formule 1, mocno wierzy w możliwości zespołu Brawn GP. – Ufam, że ludzie zgromadzeni wokół Rossa Brawna i Nicka Fry’a kontynuowali dobrą robotę. Wciąż mieli wszystko czego potrzeba, aby stworzyć szybkie auto. Ross wie jak doprowadzić zespół do odpowiedniej formy, czego dowiódł już wielokrotnie – powiedział Niemiec.
Pomimo tych optymistycznych wypowiedzi wciąż warto się wstrzymać, zanim zaczniemy typować team Brawn GP na czarnego konia sezonu 2009. Formuła 1 w dużej mierze opiera się na grze pozorów, a dobre czasy okrążeń na tym etapie są bardzo potrzebne, aby przekonać ewentualnych sponsorów do zainwestowania w team opuszczony przez Hondę.
W walce o utrzymanie dziesiątej ekipy pomagali Brawnowi wszyscy rywale, a także FIA i FOM. Każdemu z nich zależy na zabezpieczeniu przyszłości teamu zostawionego przez Hondę, aby po torach wciąż jeździło 20 samochodów. Jednak podczas weekendów wyścigowych, kiedy zacznie się prawdziwa walka o punkty, skończą się grzeczności i udawanie. Dopiero w Australii zobaczymy więc, jak kształtuje się prawdziwy układ sił w Formule 1.
- Zobacz także:
- Naturalna szybkość czy marketing?12.03.2009
- BRAWN: Liczymy na znaczące wyniki07.03.2009




RSS FEED




