18.11.09Formuła 1 bez Räikkönena!
Mistrz świata z sezonu 2007, Kimi Räikkönen, nie będzie startował w przyszłym sezonie w Formule 1. Menedżer Fina, Steve Robertson, ujawnił, że negocjacje z McLarenem okazały się bezowocne i jego podopieczny zrobi sobie roczną przerwę.
– Nasze opcje w Formule 1 to albo starty w McLarenie, albo nic – ujawnił Robertson na łamach fińskiego dziennika Turun Sanomat. – Kimi i McLaren nie byli w stanie dojść do porozumienia, tak więc nie będzie on startował na poziomie F1. Przynajmniej nie w następnym sezonie.
Rozmowy Räikkönena z ekipą z Woking były już na dość zaawansowanym szczeblu, lecz na przeszkodzie stanął szereg szczegółów kontraktowych: począwszy od zbyt małego wynagrodzenia, poprzez za dużą liczbę dni w roku poświęcanych na obowiązki marketingowe po zakaz startów w rajdach. Fin po rozstaniu się Ferrari dał do zrozumienia, że interesuje go wyłącznie jazda zwycięskim samochodem. W grę wchodził jedynie McLaren, choć teraz, wobec plotek łączących Jensona Buttona z tym zespołem, potencjalnie wolne jest także miejsce w byłej ekipie Brawn, czyli fabrycznym teamie Mercedesa.
W rajdach z Red Bullem?
Mistrzowski zespół nie jest jednak podobno w stanie zagwarantować Buttonowi oczekiwanego przez niego wynagrodzenia, a więc można się spodziewać, że Räikkönen także nie zadowoli się pensją oferowaną przez ekipę z Brackley. Nie jest też oczywiście wykluczone, że Mercedes naciska na w pełni niemiecką obsadę kokpitów. Wtedy w barwach fabrycznych Srebrnych Strzał będą jeździli najprawdopodobniej Nico Rosberg i Nick Heidfeld, a Button dołączy do Lewisa Hamiltona w McLarenie. Jeśli mistrz świata pozostanie jednak w Brackley, to wtedy drugim kierowcą Martina Whitmarsha może zostać Heidfeld.
Robertson jest zdania, że roczna przerwa nie wpłynie negatywnie na jego podopiecznego. – Przerwa nic nie znaczy dla Kimiego – twierdzi Anglik. – Jest bardziej zainteresowany walką o zwycięstwa i mistrzowskie tytuły. F1 zatęskni za Kimim. Pracował bardzo ciężko przez całe lato, dokonując swoim Ferrari czynów, do których zdolni są tylko najlepsi kierowcy.
Zdaniem brytyjskiego Autosportu jedyną możliwą opcją do powrotu Räikkönena w sezonie 2011 będzie wolne miejsce w Red Bullu. Mark Webber ma kontrakt do końca sezonu 2011 i jeśli Czerwone Byki utrzymają tegoroczną formę, Fin może być zainteresowany ich ofertą. Nie jest też wykluczone, że Räikkönen zwiąże się z Red Bullem przy okazji startów w rajdowych mistrzostwach świata, w których prawdopodobnie będzie jeździł w sezonie 2010.
- Zobacz także:
- Kimi czeka na Mercedesa19.11.2009




RSS FEED





Na polskich portalach o F1 już są informacje a na pitstopie oczywiście nie....ale to normalne, przecież ten news nie dotyczy Kubicy
Włoskie i brazylijskie fora huczą od informacji że jednak Kimi zostaje w F1 i że już ma podpisany przed wstępny kontrakt.
Stacja, która pierwsza podała tą informację, jako pierwsza podała na świecie na kilka tygodni przed faktem dokonanym o przenosinach Baricza do Williamsa.
Nie lubie takiego mieszania w głowach....a do tego człowieka wkurzają. Na nic się nie nastawiam bo drugi raz rozczarować się nie jest miłe.
PS Ale wczoraj coś mi śmierdziało jak już pisałem...... że Merc kupuje zespół za 100 mln funtów i nie myśli o sukcesach i mało tego .....powiedział że zrobi niespodziankę oraz że podadzą dopiero skład pod koniec roku.
Więc wszystko możliwe.
Ciekawe posunięcie....pozbywają się Buttona i chcą Kimiego. Wcześniej też podałem info że to Merc chce bardziej Raikkonnen jak Mcl -- i chyba to powoli do tego zmierza.
A jeśli w kasie FORSA, to sukces pierwsza klasa...''
Kimi chyba zbyt często słuchał tej piosenki Maryli Rodowicz na swoim odtwarzaczu MP3. :)
Porzucony przez Ferrari, dostał tak duże ,,kieszonkowe'', że postanowił iść na ,,urlop dziekański'' i trochę poszaleć, między innymi w rajdach. Jest jeszcze szansa, że może Mercedes GP upomni się o byłego mistrza, ale chyba mało realna.
Kibice (nawet Ci, którzy nie przepadali za Finem) są zasmuceni jego decyzją o zaprzestaniu ścigania. Jedyni, którzy się cieszą, to szefostwo Ferrari. Faktem jest, że za zerwanie kontraktu zapłacili dużo pieniędzy, ale dzięki temu, wybitny zawodnik nie będzie jeździł u konkurencji. Ferrari wie, ... że to co nas podnieca, to się nazywa KASA .....
Jest jeszcze jedna ważna sprawa... rosną szanse Roberta :)
A zanim ktoś coś komentuje to chyba powinien znać całą prawdę bo u nas portale często coś ukrywają albo komuś narzucają poglądy.
Uzupełniłem wiadomość co zacytował Zyga ale widzę że to się tutaj nie podoba.
Ehhh....a odnośnie newsa. Wiedziałem już o tym wczoraj wieczore....F1 bez Kimiego to nie F1....po prostu ręcę opadają :(
Jestem zawiedziona. Powodzenia w rajdach Kimi.
Ogólnie to szkoda że się nie dogadali bo duet na pewno byłby lepszy niż Button Lewis , ale na rynku kierowców jest ostatnio taka bida że za rok spokojnie może wrócić ale czy do zwycięskiego bolidu to mam wątpliwości.