13.06.10KUBICA: Wyścig pełen akcji
Strategiczna zagrywka się nie opłaciła i po starcie z ósmej pozycji na twardych oponach Robert Kubica zakończył Grand Prix Kanady na siódmym miejscu. W rozmowie z portalem PIT STOP Polak opowiada o dramatycznym wyścigu.
Już po dziesięciu okrążeniach wyścigu na Circuit Gilles Villeneuve jasne było, że strategiczne ryzyko podjęte w sobotę przez Kubicę oraz ekipę Red Bulla się nie opłaciło. – Niestety, strategia, którą wybraliśmy, się nie sprawdziła – opowiadał kierowca Renault. – Wybór opon nie był najlepszy, ale łatwo to mówić po wyścigu. Teraz na pewno będziemy mądrzejsi, podobnie jak Red Bull.
Kubica świetnie zachował się w zamieszaniu po starcie i zyskał parę pozycji. – Ze startu nie wyszliśmy znakomicie, ale pierwszy zakręt miałem dość dobry – relacjonował Polak. – Udało mi się ominąć kolizję i nadrobić dwie lokaty. Niestety, opony bardzo się zużywały i musieliśmy bardzo wcześnie zjechać na pierwszą zmianę. Potem było jeszcze gorzej, opony się bardzo zużywały. Samochód się ślizgał, jechałem bardzo wolnym tempem i walczyłem o utrzymanie się na torze.
Kierowca Renault stoczył w czasie Grand Prix Kanady kilka emocjonujących pojedynków, choć nie wszystkie zostały wychwycone przez telewizyjne kamery. – Miałem kilka bliskich akcji – powiedział Kubica portalowi PIT STOP. – Walczyłem z Heikkim, Michaelem, potem z Adrianem. Ogólnie wyścig był pełen akcji, szkoda tylko, że siódme miejsce to wszystko, co mogliśmy wywalczyć na takich oponach. Nie było frajdy z jazdy, tylko stres i próby utrzymania się w torze.
Samochód Polaka nosił niewielkie ślady bezpośredniej walki z rywalami, ale zdaniem kierowcy nie miało to większego wpływu na wynik. – Miałem uszkodzoną prawą końcówkę przedniego skrzydła po starciu z Heikkim, ale nie miało to właściwie znaczenia – bagatelizował Robert. – W Kanadzie przednie skrzydło właściwie do niczego się nie przydaje.
Poza walką z Kovalainenem, kierowca Renault stoczył także zaciętą walkę z Schumacherem, która dla obu kierowców zakończyła się wycieczkę przez pobocze w czwartym zakręcie. – Sądzę, że Michael mnie nie widział – powiedział nam Polak. – Byłem w połowie jego samochodu, kiedy zepchnął mnie na trawę. Potem na dohamowaniu ja nie odpuściłem, on nie odpuścił i ogoliliśmy trochę trawnik.
Tuż przed drugim zjazdem do boksu Kubica wyprzedził Adriana Sutila, po czym skręcił przed kierowcę Force India, aby zjechać na pas serwisowy. Po wyścigu sędziowie wezwali obu zawodników na przesłuchanie. – Z mojego punktu widzenia na początku były dwie opcje – relacjonuje Kubica portalowi PIT STOP. – Na środku prostej jechaliśmy obok siebie. On był po prawej stronie, czyli na wprost zjazdu do boksu. Ja musiałem zjechać po opony. Mogłem nie odpuszczać i próbować jechać z prawej strony, ale istniało ryzyko kolizji w momencie, w którym on by skręcał w szykanę. Dlatego odpuściłem i zjechałem za niego. Wtedy on dość wcześnie przyhamował, ja też wbiłem hamulce ale nie mogłem wyhamować i skręciłem w prawo, aby uniknąć kolizji.
Na pocieszenie pozostał Kubicy pierwszy w karierze najlepszy czas okrążenia, uzyskany w końcówce wyścigu na miękkich oponach. Jednak zdaniem krakowianina marna to pociecha: – Punktów za to nie ma – powiedział nam Polak.




RSS FEED





@cypi, @kibicF1 - dzięki za ciekawą i merytoryczną dyskusję. Do następnego tematu. :) Pozdrawiam.
@kibi - to prawda, że progres Renault nie jest przeogromny, ponieważ inni też cały czas się rozwijają, dlatego w F1 zrobić duży krok jest niezmiernie trudno. Jak słusznie zauważył @cypi, Renówka powoli, mozolnie odrabia straty. W Monaco byli tylko za Red Bullami (to fakt, że specyfika toru im "leżała"), w Turcji byli ewidentnie przed Ferrari, a w tempie wyścigowym chyba też przed Mercedesem, a tu w Kanadzie na pewno przed Mercami, a może nawet przed Ferrari (niestety nie sprawdzimy tego, bo przez zamieszanie z oponami ciężko porównywać bezpośrednio osiągi tych zespołów). Poza tym jeśli Renault stałoby w miejscu to już przed nimi byłaby Force India i może nawet Williams czy Toro Rosso. W F1 warto uzbroić się w cierpliwość i spokojnie czekać. Ja wierzę, że poprawki na Walencje pozwolą Renault na zbliżenie się do czołówki o kolejne ułamki sekundy, a plus talent i umiejętności Kubicy może nawet pozwolą na dogonienie RBR i McLarena, czego Tobie, sobie i wszystkim kibicom Robert życzę. :)
Robert był jednym z zaledwie trójki kierowców, którzy w kwalifikacjach pojechali na oponach prime licząc, że to im da przewagę w warunkach wyścigowych. Tak się jednak nie stało…
Większość z pozostałych stajni miała kłopoty z oponami na jakimś etapie wyścigu,
ale nasi rywale sobie poradzili lepiej z utrzymaniem dobrego stanu opon.
Koniec końców jednak wiemy, że bolid jest szybki, i że cały czas się poprawia. Po wyścigu takim jak Kanada chce się, żeby następny wyścig był jak najszybciej, żeby zapomnieć o tym poprzednim.
czyli tu był problem a nie w samej mieszance ...
i nie mam już sił pisać dlaczego R30 wygląda jak R29, co zmieniali i po co ale napiszę tylko tyle, że od początku sezonu RK z prawie 2 sekund straty w Q3 zszedł do 0,5-0,8 sekundy ...
ale mam nadzieję, że na lepiej dopracowanym samochodzie spróbują kiedyś takiej taktyki jeszcze raz i wtedy wszystko złożą tak jak sobie to założyli ...
Mówisz, że liczą się fakty, a zupełnie pomijasz ten, który ma decydujące znaczenie. Z czołówki tylko Kubica jechał na 3 pit-stopy, a miękkie opony założył dopiero na 10 okrążeń przed metą. Na miękkich oponach przejechał tyle samo okrążeń co na twardych podczas pierwszego stintu. Tyle tylko, że na twardych jechał z pełnym bakiem, a na miękkich już z prawie pustym. Wynika z tego, że i tak musiałby jechać na trzy pit-stopy, a to już na wstępie oznacza stratę do czołówki rzędu dwudziestu kilku sekund. Także tempo wyścigowe Kubicy było słabsze od czołówki, a nie ma przecież podstaw sądzić, że byłoby lepsze z powodu użycia miękkich opon na początku. Strata kolejnych dwudziestu sekund pozbawiała Kubicę szans na miejsce lepsze niż szóste. To nie strategia doboru opon, a słabe tempo wyścigowe spowodowane degradacją opon, która z kolei była skutkiem niskiego poziomu docisku aerodynamicznego, było przyczyną słabszego występu.
Na to, że bolid Renault jest zbyt szybki, i że jest to wynikiem słabego docisku aerodynamicznego, zwracał uwagę Kubica jeszcze przed wyścigiem. Mówił, że skutkiem tego jest kiepska przyczepność tylnej osi, i że utrudnia to rozgrzanie opon do właściwej temperatury. Niedogrzane opony szybciej się zużywają, co niestety odbija się na tempie wyścigowym.
Kubica miałby sznsę na lepszy wynik tylko wówczas, gdyby jechał na dwa pit-stopy, a to było niestety niemożliwe. Trzeci pit-stop był kołem ratunkowym pozwalającym utrzymać tempo na choć przyzwoitym poziomie. Z pewnością nie stwarzał możliwości jazdy tempem znacząco szybszym od czołówki.
Główną przyczyną nienajlepszego występu Kubicy nie była zła strategia doboru opon, ale za słaby docisk aerodynamiczny, który skutkował nadmiernym ich zużyciem. Zespół nieco przesadził w wygaszaniu tylnego skrzydła. Co z tego, że Renault było najszybsze na prostych, skoro bolid się ślizgał, a to powodowało większą niż u innych degradację opon. Z czołówki tylko Kubica musiał zmieniać opony 3 razy. W dodatku musiał przeciągnąć trzeci stint z obawy przed zbyt długim przejazdem na miękkich oponach.
Kubica i zespół zapowiadali lepszy występ. Nie mogli jednak przewidzieć aż takich kłopotów z oponami. Zatankowane pod korek bolidy jechały pierwszy raz na tym torze, na którym w dodatku położono całkiem sporo nowej nawierzchni. Wydaje się, że w tych warunkach Kubica mógł zająć co najwyżej szóste miejsce. Dojechał siódmy. Trochę szkoda, ale i tak nie jest źle.
Gdybym założył miękkie gumy, mógłbym być o około 0.3 s szybszy, co dałoby awans o kilka pozycji. Ruszałbym z drugiego rzędu i być może udałoby się zdobyć więcej punktów. Okazało się ostatecznie, że popełniliśmy błąd, ale i tak w wyścigu by 22 duży problem ze zużyciem także twardych opon, więc nie byłoby wiele łatwiej.
to cytat ... gdzie głównie jest mógłbym, może udałoby się ... dlatego nie wracam do tego co by mogło być a skupiam się na tym co było ...
te 22 to było "oryginalnie"
Cypi, jasne że na "miętkich" też mógł być 7-my, co ja mówię, mógł być nawet 15-ty, zaliczając wycieczkę przez pitlane i dzwon z mercem. Chodzi o to, że na średnich, parząc na to co dokonał vettel z Webberem, nie było szans na wiecej niż P6. Max P6. Oceniam, że to maksimum, ta szansa dla Q na miękkich była większa.
Jak proponuje Luby, "pechowy wybór", "pechowa strategia".
;)
i ja nie bronię tej strategii za wszelką cenę, i że była najlepsza na świecie ... tylko, że wszystko poszło nie tak i to w więcej niż połowie ... a zaczynając od Q3 kiedy to RK nie złożył swojego najlepszego kółka bo czas miał na 4-5 a wliczając przesunięcie Webbera to 3-4 ... i mamy całkiem inny wyścig ... i tyle ... bo taki jest właśnie sport
a co do Q3 na miękkich ... wszyscy zakładają, że RK wywalczyłby lepszą pozycję ... ale czy na pewno? może też miałby kontakt z bandą? i to gwarantowane przez wszystkich miejsce na starcie 3-4 wcale nie było takie pewne ...
mało tego ... RK miał największy problem z zużyciem tylnych opon dlatego zjechał na pitstopa po 10 okrążeniach ... gdyby jechał na miękkich zjechałby po 3-5 ... i też miałby prawdopodobnie 3 pitstopy ... czyli walka o 6-7 miejsce ...
i dlatego ja odnoszę się już tylko do startu z P8 ... że można by w tym wyścigu na samym czasie pitstopa dać RK spokojne 6 miejsce ...
no i dlatego kompromis mamy cały czas, bo Ci co są za miękkimi tylko mogą zakładać i mieć nadzieję, że było by lepiej ... a ja mogę pracować na wydarzeniach ...
niemniej nie wyszło i to bardzo ale nie uważam, że była to tylko wina strategii "oponiarskiej" ...
Kolega @daddario w swoim komentarzu doskonale ujął to o co mi chodzi.
Ja spróbuję wyjaśnić to trochę inaczej udawadniając, że wybór opon na kwalifikacje był błędny. Wyobraźmy sobie, że Robert w Q startuje na super miękich i zajmuje pozycje przed ALO (co było wielce prawdopodobne). Po karze dla WEB przesuwa się nawet na P3. Wówczas pech w postaci blokowania przez Butona by nie istniał, przepychanki z Sutilem i Schumacherm też by nie było. Podsumowując, wybór twardszej mieszanki na kwalifikacje nie był najlepszy, a doskonale pokazał to spadek VET aż o 2 pozycje.
@cypi fajnie mi się z Tobą dyskutuje (masz dużo ciekawych spostrzeżeń w tematach F1), dlatego w sprawie tej strategii proponuje kompromis i nie nazywać jej ani dobrą, ani złą tylko PECHOWĄ. Zresztą w samym padoku większość (z szefem McLarena na czele) uważała, że start na twardszych gumach może być bardziej opłacalny. Jednak jak już wcześniej pisałem, F1 jest nieprzewidywalna nawet dla najtęższych głów związanych z Formułą, dlatego tak bardzo ją wszyscy lubimy i dzięki temu jest zawsze o czym podyskutować. :)
Pozdrawiam.
bo jakoś nikt nie zauważa jednego z czynników który wymieniam czyli czas 1 pitstopa RK vs Schumacher to różnica jest o 0,6 sekundy na korzyść byłego wielokrotnego mistrza świata F1 ... co w efekcie dało, że najpierw RK musi się z nim przepychać, potem za nim jechać a w efekcie później walczyć z Sutilem, a gdyby pitstop był jak u Red Bulli 3,3 sekundy to bez niczego wyjechałby o 1,3 sekundy przed Schumacherem i około 7 sekund przed Sutilem praktycznie na pusty tor ... jechałby swoim tempem szanując opony bez przepychanek i szaleństw ...
i jeszcze jedna myśl mi przychodzi do głowy ... RK z "diamentami" byli pewni (zresztą ja też), że wszyscy pojadą na 3 pitstopy dlatego była taka szyba decyzja o zjeździe ...
1. Q na średnich oponach
Wyznacznikiem jest Vettel na średnich - Q za Vettelem, czyli na mecie też za Vettelem i pewnie też za Webberem.
2. Q na miękkich
Wyznacznikiem jest Alfonso - Kubika być może pokonałby go w Q, czyli na mecie mógłby być 3-ci.
Gdyby brać na poważnie, że pech decyduje o wyniku, trzeba wziąć pod uwagę, że Kubika miał też kupę szczęścia, np. Schumacher go nie przefasonował, Sutil nie przyhamował ostrzej, sędziowie nie wymyślili mu kary przejazdu przez pitlane itp. itd. Tak to jest w każdym wyścigu.
W tym wyścigu rządził wybór ogumienia, a nie ślepy los, trzeba się z tym pogodzić.
Po raz kolejny okazuje się, że kwalifikacje to klucz do sukcesu. Na Q3 trzeba przyjąć postawę Hamiltona - nie kalkulować tylko cisnąć na maksa.
Oczywiście to był dla nas ciężki wyścig jeśli chodzi o strategię, a zwłaszcza o wybór opon. Robert zaczął dobrze i na pierwszym okrążeniu zyskał dwa miejsca, jednak na pierwszych dwu zmianach pojawiło się u niego duże zużycie opon i to nas kosztowało jedno miejsce na rzecz Rosberga. Na te punkty Robert musiał ciężko zapracować.
a takie by też miał na miękkich no może maksymalnie 3 ... ale to gdybanie
czyli aż tak taktyka oponowa w jego przypadku nie miała znaczenia ... więcej miało wpływ:
1. jechanie za "wolnym" Buttonem kilka okrążeń
2. pit stop na z czasem 4,7
3. utknięcie za Schumacherem
4. przepychanki z Sutilem ...
i teraz gdyby pogdybać, to wystarczyło, żeby RK zamiast wyprzedzić Buttona jechał za nim i na pitstopy wjeżdżał jak on i byłby ... 3 bo oszczędzałby opony a na koniec, lub jechał własnym tempem bez limitu ale żeby opony przetrwały 20-25 okrążeń ...
ale jak Vettel przyznał, w chwili zjazdów na pitstopy Red Bulli reszta miała być w korku (wtedy RK był 3), którego nie było bo się "rozmył" ... i rywale byli już "na plecach"
szybko zjechał Schumacher, Massa, Luzzi, Pietrov itd i zamiast ścisku na torze powstały luki dające McLarenom i Alonso sposobność na dogonienie ...
także pech na maksa ...
Kubica z tego co zrozumiałem wcześniejsze informacje zdecydował tym razem o wyborze opon. Czyli generalnie tutaj sam sobie nawarzyl piwa.
Inna sprawa, ze wyscig byl calkowicie nieprzewidywalny. Ja osobiscie nie spodziewalem sie, ze na tym torze, ktory miał być zarzynaczem opon, na ktorym mialo byc tyle problemow, ani razu nie wyjechal SC i wydaje mi sie ze wyscig ukonczylo wyjatkowo duzo kierowcow.
Zwykle co do wyboru taktyki w Renault decyzje podejmuje ktos inny. I nie raz wydawalo mi sie, ze ten ktos jest genialnym strategiem.
A jeśli chodzi jeszcze o moje bablanie (cóż za ładne określenie :)), to ten portal służy do wymiany różnych poglądów i dyskusji na tematy F1. A jeśli Ty nazywasz to żenadą, to Twój problem. Pozdrawiam.
Myślę, że jakiegoś wielkiego pecha tu nie było, no mogłoby powiać trochę większym optymizmem..
Mnie martwi fakt, że "wielka piątka" wciąż punktuje na zmianę, naprawdę ciężko będzie się wbić między nich.
A co do zysków i strat, to moje spostrzeżenia odnosiłem do normalnych warunków wyścigowych, uwzględniając strategię i ewidentnie widać, że ci którzy startowali na twardej, czyli właśnie Red Bulle i Kubica stracili najwięcej (nie było to, aż tak widoczne bo MAS, LIU i SUT wykluczył pech, a nie opony z walki o punkty). A, że w wyścigach trzeba mieć też szczęście to już temat na inną dyskusję, którą z chęcią jeszcze kiedyś podejmę. Pozdrawiam.
lekcja owszem ale nie gorzka tylko dotkliwa czy jak kto woli bolesna ... ale jak RK powiedział: to najtrudniej zdobyte punkty w tych mistrzostwach ...
a co do zysków i strat w pozycji to przedstawiając swoją ocenę potwierdzasz, że nie mieszanka miała znaczenie a szczęście ...
Jeśli ja miałbym się pokusić o jakieś "gdybanie", to obawiam się, że gdyby nie stłuczka LIU i MAS oraz guma SUT, to Kubica zakończyłby wyścig na P9, a Red Bulle, też byłyby dalej. Jednym słowem, taktyka jechania w kwalifikacjach na twardych oponach była nietrafiona, a szczęście to Robert miał, gdyż mógł skończyć zawody jeszcze dalej.
Znając Renault, a w szczególności Kubicę, wierzę, że ta dzisiejsza gorzka lekcja nie pójdzie na marne i chłopaki nauczeni tym doświadczeniem, więcej tak w kwalifikacjach nie będą kombinować. I mam głęboką nadzieję, że mocno poprawiony szerszeń jeszcze mocno pożądli konkurentów.
Po drugie - Vitaly - dziennikarz się kiedyś go spytał jak startuje, że zawsze tak dobrze opdowiedział, że nie pwoie bo to jego tajemnica, może robi faulstarty ale nei tak zauważalne jak teraz - ale to tak żartem, w tym wyścigu się na nim zawiodłem.
Po trzecie- walka z Lotusem jest uzasadniona, na prostej nowe ekipy wcale nei są wolniejsze np najszybsza predkosc w treningu 3 chyba czy 2 miał Lucas Di Grassi. 321 km/h chyba, więc czemu się dziwić.
Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda, przynajmniej ten najszybszy czas -ale "punktów za to nie ma". Szkoda, że zjechał bo gdyby dojechał szósty to oprócz punktów to jeszcze bym mógł się cieszyć 6 na 6 trafionych typowań w LOTTO . Ale emocje. Ale dzień! Jednak myślę, że jeśli Ferrari się nie poprawi to na prawdę McLaren można mimo wszystko uznać za najlepszy team. I to tam wolałbym Roberta niż w Ferrari, McLaren pokazuje klase z wyścigu na wyścig robią duże, trafione kroki. Czasami popełnią lekki błąd, ale już drugi raz się w ten sposób nie dadzą. Sami zresztą widzicie, myślę, że wcale Robert nei byłby kierowcą nr 2 w takich temach z potencjałem jak McLaren czy RBR.
ech ... no niestety przyszła kolej na RK na mniejszą ilość szczęścia ...
1. najpierw Q3, ostatnie bardzo szybkie okrążenie i kontakt prawym tylnem kołem i zamiast 4-5 miejsca startowego 8 + opony, które wystarczą zaledwie na 10 okrążeń ... i lawina rusza ...
2. po dobrym starcie spowolniony przez o dziwo - Buttona ...
3. pierwszy pitstop mnie załamał ... nie dość, że po 10 okrążeniach to jeszcze 4,7 sekundy (Red Bulle bodajże u Webbera 3,3 a Mercedesy u Schumachera 4,1)
4. przez to wyjazd za Schumacherem, który spowolnił RK (a miał spowalniać Alonso, Hamiltona, Masse i kilku innych) + szybsze zniszczenie opon ...
5. później to 3 zmiana (wogóle nie powinno jej być bo przez nią stracił najwięcej) która była nie wiadomo dlaczego na 10 okrążeń przed metą, powinna być przynajmniej na 15 ... z najwiekszą prędkością maxymalną mógłby na ostatniej prostej na metę wyprzedzić Rosberga ...
6. przez kilka poprzednich sytuacji niepotrzebna przepychanka z Sutilem ...
7. do tego kilka kontaktów wyścigowych z innymi i uszkodzone skrzydło ...
w efekcie najniższy wymiar kary czyli 7 miejsce ...
także brak szczęścia na całej linii ... bo była sznasa na 4-5 miejsce z tego miejsca startowego ...
ale patrząc na tabele po Q:
1 Lewis Hamilton
2 Mark Webber (-5 skrzynia biegów)
3 Sebastian Vettel
4 Fernando Alonso
5 Jenson Button
6 Vitantonio Luzzi
7 Felipe Massa
8 Robert Kubica
9 Adrian Sutil
10 Nico Rosberg
i wyścigu:
1 Lewis Hamilton
2 Jenson Button
3 Fernando Alonso
4 Sebastian Vettel
5 Mark Webber
6 Nico Rosberg
7 Robert Kubica
8 Sebastien Buemi
9 Vitantonio Liuzzi
10 Adrian Sutil
widać, że i tak najwięcej stracili:
Vitantonio Luzzi
Felipe Massa
którzy jechali na miękkich na starcie
najwięcej zyskali
Jenson Button
Nico Rosberg (niestety)
którzy też jechali na miękkich na starcie
czyli niezaleznie od strategii najważniejsze okazały się kwalifikacje i szczęście ...
ale czy Q3 na miękkich dały by RK lepsze miejsce na starcie? czy nie popełniłby błędu? czy nie musiałby jechać też na 3 pitstopy? można zakładać, że było by lepiej ale tego już się nie dowiemy ...
Kubkowi nie zabrakło kilku okrążeń na twardych tylko szczęścia które w tym momencie miał Webber . Szkoda mi Vitka ale aż wstyd że dojechał za Lotusem . Myślę że trzeba zacząć myśleć o innym kierowcy który zacznie dowozić punkty mimo0 że bardzo mi Vitek podpasował . Nie wiem co napisać bo mam tyle do powiedzenia , moje przewidywania się sprawdziły poza tym wczeniejszym pit-stopem . Liczyłem że zjedzie co najmniej na 17 - 20 okrążenia , a tu dziesiąte i ręce mi opadły . Pozdrawiam wszystkich i trzymajmy kciuki to będzie oki .
Całe Renault (włącznie z Robertem) przed wyścigiem mówiło, że mogą powtórzyć Monaco. Jednak dobre zapowiedzi to było wszystko na co było stać zespół z Enstone. Chłopaki wzięli wszystko pod uwagę, tzn. dobre zawieszenie R30, wymaganie małego docisku (duża prędkość na prostej) i to, że tor jest uliczny, które bardzo lubi Kubica. Zapomnieli jednak o pracy opon i o tym, że Bridgstone zrobiło wszystkim numer i wybrało opony (supermiękkie i średnie) , które nie powinny pojawić się podczas tego GP. Do tego strategia dobrana przez zespół (za namową Roberta) okazała się nietrafiona. Wszyscy, mówili, że jest to strzał w dziesiątkę, że tylko deszcz lub neutralizacja może przeszkodzić Polakowi w walce nawet o podium. Jak się okazało, deszczu nie było, SC też nie wyjechał, a pomimo wszystko Kubica nie zanotował udanego wyścigu (Red Bulle na tej taktyce straciły jeszcze więcej). F1 jak widać zaskakuje swoją nieprzewidzialnością nie tylko kibiców, ale również fachowców z padoku.
Trzeba szybko zapomnieć o tym wyścigu (to dopiero pierwsza wpadka Reni) i z nadzieją czekać na Walencję. Ja jestem dobrej myśli i wierzę, że poprawki (zapowiadane są duże) pozwolą Renówce i Kubicy na walkę nawet o podium.
P.S. Błąd taktyczny Renault, to mały pikuś przy tym co stracili kierowcy Red Bulla. Jeśli "Czerwone Byki" mając najlepszy bolid nie zdobędą w tym roku mistrzostwa z powodów awarii, błędów kierowców i taktyki,to Horner dostanie naprawdę skrzydeł i może wyfrunąć z Milton Keynes. :)
Heikki to dobry oraz doświadczony kierowca i obecnie jest bliski skopania Sauberowi tyłka. Do tego dodaj fakt, że Heikki jeśli może to nie odpuszcza, więc mówienie walce jest tutaj jak najbardziej uzasadnione.
Robert dostał od Saubera na pierwszej szykanie na starcie, widać to było na powtórkach. Możliwe też, że 'dobił' tył po 'koszeniu' trawnika przy starciu ze 'Szmatka'.
równie dobrze można wyjść z założenia,że Robert startujący z 5-6 pozycji(na więcej nie było szans) podzieliłby los Massy na pierwszych zakrętach.
Robert na 100% da nam jeszcze w tym sezonie wiele powodów do radości,trzymam kciuki!