15.09.08Czy Lewis gra fair?
Lewis Hamilton pokazał po raz kolejny, że jest szybki i ostry jak brzytwa – niektórym jego rywalom się to nie podoba.
23-letni Anglik kroczy ścieżką, którą przed nim przetarły dwie legendy F1 – Ayrton Senna i Michael Schumacher. Obaj panowie byli na torze wyjątkowo szybcy, pewni siebie i bezkompromisowi. Agresja stanowiła jeden z elementów ich wyścigowej natury – wszystko, rzecz jasna, w imię zwycięstwa. Dzisiaj, taką filozofię wyznaje Lewis Hamilton. Z tą różnicą, że nie gra jeszcze aż tak brutalnie, jak Senna z Alainem Prostem, czy Schumacher z Jacquesem Villeneuve’em. Za to nie szczędzi sobie uwag pod adresem, zbyt ostrożnych, jego zdaniem kolegów z toru. – Kimi hamował znacznie szybciej, niż ja. Najwyraźniej brakuje mu jaj - stwierdził po mokrym finiszu w Belgii.
W Monza Lewis podpadł kilku kolegom z toru, którym nie spodobał się sposób, w jaki się z nimi obszedł podczas walki. Jednym z nich był Fernando Alonso. – Myślę, że Lewisowi zdarzyło się kilka niepotrzebnych manewrów. Potem to samo było z Glockiem i Webberem. Taki jest jego sposób na wyścigi – podsumował Hiszpan.
Jeszcze większe pretensje miał Timo Glock, wywieziony przez Anglika na trawnik przy 260 km/godz. To było naprawdę niebezpieczne i niepotrzebne. - Nie wiem, co on sobie myśli. Byłem tuż obok niego, a on nie zostawił mi miejsca. Czasami zachowuje się, jakby był sam na torze – denerwował się Glock. - Następnym razem zrobię mu tak samo – ostrzegł.
Pod koniec wyścigu Hamiltonowi zdarzyła się jeszcze jedna przygoda. Przejściówki w McLarenie zaczęły się przegrzewać i Anglik, broniąc się w Prima Variante przed Markiem Webberem, doprowadził do drobnej kolizji. – Byłem po wewnętrznej i dotknęliśmy się kołami – wyjaśniał później kierowca McLarena.
Tym razem sędziowie nie interweniowali i chyba nie powinni. Manewry Lewisa były ostre, ale nie przekraczały dopuszczanych granic – może poza incydentem z Glockiem. Wyścigi samochodowe są sportem kontaktowym. To nie jest zabawa dla grzecznych chłopców. Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że F1 jest i tak dość niebezpieczna. Przy szybkości 300 km/godz. nietrudno o tragedię. Więc jeśli ryzyko można zminimalizować, to należy to zrobić. Na początek może wystarczy po prostu pogrozić palcem?
-
myślę że nie oszukujeleszek konieczny 12-10-09 16:22




RSS FEED




