11.03.10Schumacher nikogo nie lekceważy
Michael Schumacher wrócił do Formuły 1, aby powiększyć swoją liczącą siedem tytułów mistrza świata kolekcję. Aby tego dokonać, legenda wyścigów Grand Prix będzie musiała dać odpór gwiazdom młodego pokolenia.
Już w najbliższy weekend „Schumi” będzie miał doskonałą okazję, aby uciszyć krytyków, którzy skazywali jego powrót na niepowodzenie. Ale nawet jeśli auto Mercedesa pozwoli Niemcowi walczyć w tym roku o tytuł, na pewno nie zagwarantuje mu przewagi takiej jak ta, którą cieszył się u szczytu swojej kariery, jeżdżąc dla Ferrari. Schumacher akceptuje jednak taki stan rzeczy i podczas konferencji prasowej sam wspominał czasy, kiedy występował w roli młodego, głodnego sukcesów kierowcy, pragnącego dorównać ówczesnym sławom.
– Kiedy przyszedłem do F1 nie miałem jeszcze takiej pewności siebie. Ale szybko poczułem, że mogę do nich dołączyć. Tak samo jest dzisiaj – przyznał. – Nie ma powodu dla którego któryś z obecnych kierowców nie mógłby walczyć ze mną. Mam duży respekt do moich rywali i na każdego z nich muszę uważać.
Schumacher potwierdził też pojawiające się po zimowych testach doniesienia, jakoby nie do końca odpowiadała mu podsterowna charakterystyka MGP W01. – Każdy samochód jest inny pod tym względem. Opony, czy konstrukcja samochodu może mieć na to wpływ, ale też mechanicy i kierowcy muszą tak pracować nad autem, żeby zachowywało się tak jak kierowca chce. Najlepszy samochód powinien być neutralny. A przede wszystkim musi być szybki i to jest ważne – podkreślał Niemiec.
Kogo as Srebrnych Strzał postrzega zatem jako najgroźniejszego konkurenta w tegorocznej kampanii? – Nie wiem kto będzie największym rywalem. Jest wielu kierowców najwyższej klasy, w topowych teamach na których będę musiał uważać. Ciężko wymienić tego jednego. Z resztą to nie ma znaczenia kto nim będzie, bo będę się koncentrować tylko na pokonaniu go – zakończył 41-letni weteran wyścigowych torów.




RSS FEED





Schumi już wcześniej/dość szybko "zszedł na ziemię": niedawno ogladałem filmek, jak Schumi przechadzał się na testach po padocku, a gdy zobaczył fotoreporterów - zaczął się pręzyć i nadymać. Ci natomiast przeszli obok, za swoimi sprawami, nie zwracając uwagi na Schumiego. Później w jednym z wywiadów przyznał : "zaaklimatyzowałem się spowrotem w F1 szybciej, niż przypuszczałem... :)
Ale w sumie bardzo dobrze, że Schumi staruje ponownie: młodzi będą mogli sie sprawdzić wzgledem "legendy" i samą legende zweryfikować.
:)
A poważnie: młodzi są za dobrzy a różnice w bolidach za male. Nie te czasy. Swoją drogą pewnie Michael jest mocno zmotywowany: prawie połowa kierowców F1 to Niemcy. I ajkoś bez znaczących sukcesów.