F1.PL › Verstappen rozważał odejście z F1. Został, bo nie ma już nic do udowodnienia

F1

Verstappen rozważał odejście z F1. Został, bo nie ma już nic do udowodnienia

Miesiąc po przedłużeniu kontraktu z Red Bullem do 2030 roku Holender tłumaczy, dlaczego się wahał.

Max Verstappen przyznaje, że rozważał odejście z Formuły 1. Myślał też o zmianie zespołu — rozmawiał z McLarenem — ale bliżej mu było do zakończenia startów.

Kontrakt z Red Bullem przedłużył miesiąc temu, do końca 2030 roku. Pytany, jak blisko był odejścia, odpowiada: „Albo kończysz, albo nie — więc to decyzja 50 na 50”. Wahał się naprawdę, choć samą decyzję nazywa ostatecznie łatwą.

Przekonały go dwie rzeczy. Nadal lubi się ścigać. I nie ma już nic do udowodnienia — ma cztery tytuły mistrza świata i osiągnął to, co chciał. Mówi, że nie zostaje dla rekordów, tylko dla siebie, zespołu i kibiców.

Sezon tej decyzji nie ułatwiał. Po czternastu rundach Verstappen jest szósty ze 145 punktami, prowadzący Kimi Antonelli ma 292. Holender nie wygrał w tym roku ani jednego wyścigu — najwyżej kończył na drugim miejscu: w Austrii, na Węgrzech i w Madrycie. Red Bull jest czwarty wśród konstruktorów z 275 punktami, za Mercedesem (503), Ferrari (358) i McLarenem (306).

Forma z ostatnich tygodni wygląda przy tym lepiej, niż wynika z tabeli. W czterech z pięciu ostatnich wyścigów Verstappen stawał na podium: trzeci w Belgii, drugi na Węgrzech, trzeci we Włoszech, drugi w Madrycie. Z dziesiątki wypadł tylko w domowym Zandvoort. Na zwycięstwo to wciąż za mało, ale tak nie jeździ kierowca, który ma dość.

Sam tego nie ukrywa. Mówi, że wolałby wygrywać w każdy weekend, ale samochód na to nie pozwala. Dodaje, że po kadrowych zmianach ostatnich miesięcy i lat zespół wreszcie działa spójnie i wierzy w powrót na szczyt.

I to jest sedno tej decyzji. Verstappen nie twierdzi, że ten rok jest dobry. Stawia na to, co ma przyjść później — na silnik, który Red Bull pierwszy sezon buduje u siebie. Za tydzień Baku, piętnasta z dwudziestu dwóch rund.

Źródło: Redakcja f1.pl

← Wróć na stronę główną