Verstappen zostaje w Red Bullu do 2030. Podpisał w najsłabszym sezonie
Red Bull potwierdził przedłużenie umowy tuż przed Grand Prix Holandii. Holender jest dziś szósty w klasyfikacji, 110 punktów za Antonellim.
Red Bull ogłosił w czwartek rano, że Max Verstappen zostaje w zespole do końca 2030 roku. Poprzednia umowa obowiązywała do 2028, chodzi więc o dwa dodatkowe sezony.
Zaskakuje moment. Po jedenastu z dwudziestu dwóch rund Verstappen jest szósty ze 109 punktami. Lider Kimi Antonelli ma 219, czyli o 110 więcej. Holendra wyprzedzają też Lewis Hamilton, George Russell, Charles Leclerc i Lando Norris. Red Bull jest czwarty wśród konstruktorów ze 177 punktami, za Mercedesem (379), Ferrari (307) i McLarenem (220). O tytuł w tym roku nie ma już mowy.
Powód jest znany. To pierwszy sezon nowych przepisów silnikowych i pierwszy, w którym Red Bull korzysta z własnej jednostki napędowej. Zespół, który przez lata kupował silniki, buduje je teraz u siebie i widać, ile to kosztuje. Do tempa Mercedesa i Ferrari sporo brakuje.
Ta umowa nie dotyczy więc tego sezonu, tylko następnych. Verstappen podpisał się pod projektem, który ma zadziałać później. Nowy producent silników rzadko trafia za pierwszym razem, a Red Bull dopiero się uczy.
Przez ostatnie dwa lata po każdym słabszym weekendzie wracało to samo pytanie: czy Verstappen zostanie. Padały nazwiska innych zespołów i kolejne terminy. Teraz pytanie znika na kilka lat, a zespół wie, kto poprowadzi samochód, gdy silnik wreszcie będzie dobry.
Data ogłoszenia też nie jest przypadkowa. W piątek zaczyna się Grand Prix Holandii, ostatnie w Zandvoort w historii kalendarza. Trybuny i tak byłyby pomarańczowe, ale kibice dostali dodatkowy powód do świętowania.
Sezon 2026 jest dla Red Bulla stracony i nikt w zespole tego nie ukrywa. Kontrakt do 2030 roku mówi tyle, że w Milton Keynes traktują ten rok jako cenę wejścia w nowe przepisy.