Norris wygrywa w Zandvoort, Verstappen poza dziesiątką w domowym wyścigu
Antonelli dojechał drugi i ma już 59 punktów przewagi. Russell i Hamilton mają po 183, wyżej sklasyfikowany jest Russell.
Lando Norris wygrał Grand Prix Holandii. Ruszał z pole position, wyprowadził McLarena na prowadzenie na pierwszym okrążeniu i już nikt go nie zaatakował. Drugi był Kimi Antonelli ze stratą 11,5 sekundy, trzeci George Russell.
Za jego plecami zrobiło się ciasno. Drugiego Antonellego od piątego Charles'a Leclerca dzieliło niecałe sześć sekund, a Russella i Lewisa Hamiltona — osiem dziesiątych. Oscar Piastri dojechał szósty, ponad pół minuty za kolegą z zespołu. Na torze, na którym prawie nie da się wyprzedzać, to spora strata w tym samym samochodzie.
Najgorszy dzień miał Max Verstappen. W domowym wyścigu, ostatnim Grand Prix Holandii w kalendarzu, nie zmieścił się w pierwszej dziesiątce. Cały dorobek weekendu to trzy punkty za szóste miejsce w sobotnim sprincie. W miniony czwartek Red Bull ogłosił przedłużenie jego kontraktu do 2030 roku; po dwunastu rundach Holender jest szósty ze 112 punktami.
Punkty w niedzielę dowiózł zespołowi kto inny. Liam Lawson, który zastąpił kontuzjowanego Isacka Hadjara, skończył siódmy — jako jedyny kierowca Red Bulla w czołowej dziesiątce. Ósmy był Nico Hülkenberg, dziewiąty Fernando Alonso, dziesiąty Pierre Gasly.
W klasyfikacji Antonelli ma 242 punkty. Russell i Hamilton dzielą drugie miejsce z dorobkiem 183, wyżej jest Russell. Przewaga lidera urosła z 50 punktów przed weekendem do 59. Norris awansował z piątego miejsca na czwarte i ma 159 punktów, Leclerc jest piąty ze 155. Wśród konstruktorów prowadzi Mercedes z 425 punktami, przed Ferrari (338), McLarenem (263) i Red Bullem (229).
Zostało dziesięć wyścigów, najbliższy za dwa tygodnie w Monzy. Russell i Hamilton nie zrobili w Zandvoort nic złego: Norris był po prostu szybszy, a Antonelli znowu dojechał przed nimi. Przy tak regularnym liderze poprawne weekendy rywali przestają wystarczać.