Russell wygrywa w Baku o 0,196 s. Red Bull wyprzedza McLarena
Antonelli dojechał piąty i stracił 15 punktów przewagi, a McLaren wyjechał z Azerbejdżanu bez żadnego punktu.
George Russell wygrał Grand Prix Azerbejdżanu. Na mecie miał tylko 0,196 s przewagi nad Maxem Verstappenem. Trzeci był Isack Hadjar, który w Baku wrócił do ścigania po kontuzji nadgarstka. Do zwycięzcy stracił niespełna 11 sekund.
Najważniejsze dla mistrzostw jest to, co stało się za podium. Kimi Antonelli dojechał piąty, za Charlesem Leclerkiem. Russell zabrał mu w jedno popołudnie 15 punktów. Przed Baku różnica wynosiła 81 punktów, teraz 66: Antonelli ma 302, Russell 236. To wciąż dużo, ale do końca sezonu zostało osiem rund, a partner z zespołu właśnie pokazał, że potrafi tę stratę odrabiać.
Walka o drugie miejsce też się zmieniła. Russell odskoczył rywalom: Lewis Hamilton, szósty w Baku, ma 199 punktów i traci do niego 37. Lando Norris nie zdobył punktu i zostaje ze 186. Leclerc za czwarte miejsce dopisał 12 punktów i ma 179. Verstappen jest szósty ze 163 punktami – drugie miejsce w Baku dało mu 18 punktów, ale na walkę o wicemistrzostwo to za mało.
Największy przegrany weekendu to McLaren. Ani Norris, ani Oscar Piastri nie zmieścili się w pierwszej dziesiątce. Red Bull zdobył w Baku 33 punkty i wyprzedził McLarena w klasyfikacji konstruktorów. Przed wyścigiem tracił do niego 31 punktów, teraz prowadzi 308 do 306. Decyzja o powrocie Hadjara do składu obroniła się już w pierwszym wyścigu.
Na czele konstruktorów bez zmian. Mercedes ma 538 punktów i 160 przewagi nad Ferrari (378). W punktach zmieścili się też Arvid Lindblad (7.), Esteban Ocon (8.), Oliver Bearman (9.) i Carlos Sainz (10.).
Przerwy prawie nie będzie. Już w najbliższy weekend 16. runda na torze Sepang w Malezji, wyścig w niedzielę 4 października o 9:00 czasu polskiego. Russell przyjedzie tam jako jedyny kierowca, który realnie zagraża Antonellemu. McLaren – z dwoma punktami straty do Red Bulla i z koniecznością pokazania, że Baku było wypadkiem przy pracy.