Katar i Abu Zabi zagrożone, sezon może skończyć się w Europie
Domenicali: decyzja o dwóch ostatnich rundach nie zapadnie przed połową września. Na razie oba wyścigi zostają w kalendarzu.
Formuła 1 wraca na tor dopiero 23 sierpnia w Zandvoort, a głównym tematem przerwy jest kalendarz, nie bolidy. Dwie ostatnie rundy — GP Kataru 27–29 listopada i GP Abu Zabi 4–6 grudnia — są zagrożone przez sytuację militarną na Bliskim Wschodzie.
Stefano Domenicali mówi wprost, że seria będzie zwlekać z decyzją do ostatniej chwili i nie podejmie jej przed połową września. Na dziś oba wyścigi są potwierdzone, bilety wyprzedane. Szef F1 przyznaje jednak, że patrzy na innych. Dzień wcześniej WEC, w którym ściga się Robert Kubica, odwołało swoje rundy na Bliskim Wschodzie i zastąpiło je europejskimi.
Jeśli Katar i Abu Zabi odpadną, sezon zakończy się w Europie. Domenicali nie wskazuje torów, ale w mediach najczęściej pada Imola. Obiekty w Turcji i Portugalii, gdzie o tej porze roku byłoby cieplej, są właśnie przebudowywane pod wejście do kalendarza w przyszłym roku i w tym sezonie nie wchodzą w grę. Problem jest oczywisty: początek grudnia to w Europie zima. Domenicali odpowiada, że statystycznie bywa wtedy cieplej niż w Las Vegas w terminie tamtejszego wyścigu. Wykluczył za to dodatkową rundę w Stanach. Drugi wyścig w Las Vegas rozważano, ale odpadł — osłabiłby markę pierwszego i kolidował z terminarzem NFL.
Tegoroczny kalendarz i tak był już przerabiany. Kwietniowe wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej nie odbyły się, a wolny termin w pierwszy weekend października zajmie Grand Prix Bahrajnu rozegrane na malezyjskim torze Sepang, 6000 kilometrów dalej.
Po 11 z 23 rund prowadzi Kimi Antonelli z 219 punktami, Lewis Hamilton ma 169, George Russell 160. Wśród konstruktorów Mercedes zgromadził 379 punktów, Ferrari 307. Jeśli finał przeniesie się z Yas Mariny do Europy, o tytule zdecyduje wyścig w zimowych warunkach.