F1.PL › Barcelona liczyła do wieczora. Limity toru, kary i bolid pod lupą

F1

Barcelona liczyła do wieczora. Limity toru, kary i bolid pod lupą

Wyścig skończył się w niedzielę po południu, ale wynik układał się jeszcze długo po fladze — a Mercedes zaczął się zastanawiać, czy własną biernością nie oddał zwycięstwa.

Flaga w Barcelonie opadła w niedzielne popołudnie, ale wynik tego wyścigu rodził się jeszcze długo potem. I to właśnie ta druga, biurkowa część dnia zajęła kibiców bardziej niż samo podium.

Najwięcej emocji wzbudziły rozliczenia. Franco Colapinto stracił ósme miejsce: kara dziesięciu sekund i punkt karny za zbyt wolny zjazd przy żółtej fladze zepchnęły go na dziesiątą pozycję, a skorzystali Lawson i Lindblad. Antonelli, lider mistrzostw, dostał czarno-białą flagę dopiero po czwartym przekroczeniu limitów, czyli wtedy, gdy regulamin każe już karać. Sędziowie rozdali po wyścigu kolejne kary i poprawki, a padok pół żartem dopytywał, czy limitów toru nie powinno się rozpatrywać jak w piłkarskim VAR. Z tej karuzeli Russell wyszedł obroniony, choć i jego — jak ujęli to kibice — „liczono” do końca.

Drugi wątek dnia był poważniejszy. Toto Wolff w Sky Sports dopuścił, że Mercedes mógł stracić zwycięstwo, bo pozwolił Russellowi i Antonelliemu walczyć ze sobą, zamiast sięgnąć po polecenia zespołowe. To i tak mocne słowa, bo liczby mówią same za siebie: Antonelli prowadzi w klasyfikacji ze 156 punktami, a z Barcelony wyjechał bez dorobku, podczas gdy Russell dowiózł drugie miejsce. Zespół z 262 punktami spokojnie panuje nad konstruktorami, ale wciąż nie odpowiedział sobie na proste pytanie: kto tu jest jedynką.

Na koniec scena, która domknęła ten dzień. Ferrari szykowało świętowanie w alei serwisowej, lecz jego własne zwycięskie auto — Hamiltona, z numerem 44 — trafiło na losową kontrolę techniczną. Przez chwilę było nerwowo, zanim padło krótkie „wszystko w porządku”. A w Barcelonie nie mogło zabraknąć absurdu: Hülkenbergowi bolid wyłączył kamień wyrzucony spod kół Lawsona.

Dwa tygodnie przerwy i jedziemy w Alpy: Red Bull Ring, weekend 26–28 czerwca. Po takim dniu chciałoby się, żeby tym razem wynik był znany, zanim zgasną światła na starcie.

Źródło: Redakcja f1.pl

← Wróć na stronę główną