Ferrari i Mercedes szykują nowe silniki na Monzę
Przerwa potrwa prawie miesiąc. O drugiej połowie sezonu zdecyduje to, co dzieje się teraz na hamowniach.
Ostatni wyścig, Grand Prix Węgier, odbył się w niedzielę. Następny, w Zandvoort, dopiero 23 sierpnia. Przez te kilka tygodni najciekawsze informacje z padoku nie dotyczą kierowców, tylko silników.
Ferrari szykuje nową jednostkę napędową, oznaczoną ADUO 2. Termin to Monza, czyli domowy wyścig zespołu na początku września. Fred Vasseur zebrał we wtorek w Maranello całą Gestione Sportiva, żeby podsumować pierwszą połowę sezonu i ustawić plan na drugą. Ferrari jest wśród konstruktorów drugie z 307 punktami i traci do Mercedesa 72.
Mercedes nie zamierza czekać. Według włoskich mediów zespół pracuje nad własną nową jednostką i chce ją wprowadzić jeszcze w tym roku, również na Monzy — dokładnie wtedy co Ferrari. Jeśli obie ekipy zdążą, wyścig we Włoszech pokaże, kto przez przerwę znalazł więcej mocy.
Trzeci wątek to Honda. Mówi się o nowym silniku dla Astona Martina już na Zandvoort i o dużym skoku mocy. Zespół z Silverstone jest dziesiąty z jednym punktem, więc trudno o gorszy punkt wyjścia. Mocniejsza jednostka nie zrobi z Astona czołowej ekipy, ale pokazuje, jak duże są jeszcze różnice między producentami w pierwszym roku nowych przepisów.
Nowy silnik w trakcie sezonu ma swoją cenę. Każdy element napędu ponad limit oznacza karę na starcie. Zespoły idą na to wtedy, gdy zysk z mocy przewyższa stratę z cofnięcia na polu startowym. To, że Ferrari i Mercedes celują w ten sam weekend, pokazuje, jak dużego zysku obie ekipy się spodziewają.
W klasyfikacji kierowców prowadzi Kimi Antonelli z 219 punktami — o 50 więcej niż Lewis Hamilton. George Russell jest trzeci ze 160 punktami. Do końca sezonu zostało 11 rund. Jeśli Ferrari znajdzie na Monzy moc, walka o tytuł znów się otworzy. Jeśli Mercedes odpowie w tym samym weekendzie, druga połowa sezonu będzie powtórką z pierwszej.