Antonelli z pole na Silverstone, katastrofa Russella u siebie
Oba Ferrari wcisnęły się między Mercedesy — Leclerc i Hamilton ruszą z drugiego i trzeciego pola, a Verstappena wyprzedził nawet jego partner Hadjar.
Kimi Antonelli wywalczył pole position do niedzielnego Grand Prix Wielkiej Brytanii. Poprawił się względem piątku i soboty rano i to on jest głównym faworytem wyścigu. Ale w padoku mówi się dziś nie o zdobywcy pole, lecz o jego partnerze z zespołu.
George Russell miał się pokazać przed własną publicznością. Zamiast tego pojechał dopiero czwarty, ze stratą blisko czterech dziesiątych do Antonellego — drugi przejazd mu nie wyszedł. Wcześniej w sobotę wypadł na żwir, a komentatorzy podejrzewali awarię auta. Kibice od razu zrobili z tego mem dnia. Cezary Gutowski nazwał występ katastrofą i dodał, że Russell nie dociska gazu na prostych tak mocno jak Antonelli.
Między dwa Mercedesy wcisnęło się Ferrari. Charles Leclerc wyraźnie poprawił się względem sobotniego poranka i wywalczył drugie pole, pierwszy raz w ten weekend bijąc Hamiltona. Brytyjczyk rusza trzeci. Zespół przyznał, że nie miał tempa, by walczyć z Antonellim o pole, ale obaj kierowcy wyciągnęli z bolidu maksimum. Tydzień po fatalnej Austrii obraz się odwrócił — Ferrari znów jest z przodu.
Z tyłu czołówki niespodzianka. Max Verstappen zakwalifikował się dopiero siódmy — to jego najsłabsze kwalifikacje na Silverstone w barwach Red Bulla, bo wcześniej zawsze był tu w pierwszej piątce. Co gorsza, wyprzedził go partner z zespołu Isack Hadjar. W sezonach 2023–2025 Verstappen przegrał kwalifikacje z kolegą łącznie trzy razy, a w samym 2026 już trzy razy. Rozczarował też McLaren: Oscar Piastri odpadł z walki o czoło i ruszy ósmy, najgorzej w karierze na tym torze.
W mistrzostwach prowadzi Antonelli ze 171 punktami, przed Russellem (131) i Hamiltonem (125). Pole daje liderowi szansę na powiększenie przewagi. Ale grid ułożył się tak, że przed niedzielą jest o co grać: z przodu Włoch, tuż za nim dwa Ferrari, a Russell goni u siebie od czwartego miejsca.