Lowdon nie odszedł z Cadillaca z własnej woli. Dowiedział się w dniu ogłoszenia
O zmianie szefa zespołu zdecydował sam Dan Towriss. Budkowski spotkał się już z mediami, w poniedziałek jedzie do Silverstone.
Środowe ogłoszenie wyglądało na uzgodnione rozstanie. Dzień później wiadomo, że uzgodnione nie było. Z padoku płyną informacje, że Graeme Lowdon nie odszedł z własnej woli — zdecydował sam Dan Towriss, dyrektor generalny Cadillaca. Lowdon miał się o tym dowiedzieć w środę rano, kilka godzin przed komunikatem.
Drugi szczegół waży tyle samo: pomysł zmiany dojrzewał od kilku miesięcy. To nie była reakcja na jeden nieudany weekend ani na wynik z Hungaroringu. Ktoś w Cadillacu od dawna uważał, że pierwszy sezon idzie źle, i szykował wymianę szefa. Lowdon budował ten zespół od podstaw, a dowiedział się ostatni.
Budkowski spotkał się z mediami w nowej roli już w środowe popołudnie. W poniedziałek jedzie do Silverstone, żeby zobaczyć europejską siedzibę zespołu i poznać ludzi. Mówił, że przychodzi z zewnątrz i chce to wykorzystać — po latach w FIA i w innych ekipach łatwiej czasem dostrzec problem, na który swoi już nie patrzą.
Ciekawsze jest to, od czego chce zacząć. Nie od samochodu, tylko od ludzi: słuchać, obserwować i doprowadzić do tego, żeby tor i fabryka pracowały razem. Powiedział wprost dlaczego. Kiedy samochód się psuje, zespół zaczyna się dzielić: mechanicy na torze mają pretensje do fabryki, fabryka do toru. Cadillac ma za sobą pół sezonu awarii, więc to ryzyko nie jest teoretyczne.
Po 11 z 22 rund Cadillac jest ostatni, jedenasty wśród konstruktorów, i jako jedyny zespół w stawce nie zdobył punktu. Valtteri Bottas i Sergio Perez zamykają klasyfikację kierowców z zerem na koncie.
Pierwszy weekend Budkowskiego to Grand Prix Holandii, 21–23 sierpnia. Nikt rozsądny nie oczekuje tam punktów. Warto za to posłuchać, co powie po Zandvoort — jego środową diagnozę da się sprawdzić. Jeśli tor i fabryka nadal będą pracować osobno, za pół roku ktoś napisze o nim to samo, co dziś o Lowdonie.