Trzy zespoły przywożą obrotowe skrzydło na Węgry
Ferrari poprawiło skrzydło, Red Bull wraca po usunięciu usterek, McLaren pierwszy raz sprawdzi własne, a inspekcja w garażu dołożyła zamieszania.
Ostatni weekend przed wakacjami zaczyna się od techniki. Na Hungaroringu głównym tematem nie są kierowcy, tylko tylne skrzydło. Aż trzy zespoły przywiozły na Węgry obrotowe skrzydło, w padoku nazywane „macarena”.
Ferrari pokazało poprawioną wersję. W padoku udało się sfotografować siłownik, który to skrzydło otwiera — zdjęcie z telefonu szybko obiegło sieć. Dla drugiego zespołu klasyfikacji konstruktorów (285 punktów) to sposób na utrzymanie przewagi nad rywalami.
Red Bull wraca do tego rozwiązania. Wcześniej sprawiało kłopoty, więc zespół wprowadził poprawki, które mają usunąć usterki. Zamieszania dodała inspekcja skrzydła w garażu Red Bulla. W bolidzie Maxa Verstappena skrzydło pojawiło się ponownie.
McLaren dołącza jako trzeci, ale własną wersję sprawdzi dopiero podczas piątkowych treningów. To istotne, bo zespół jest trzeci w klasyfikacji konstruktorów (195 punktów) i goni Ferrari. Każda dziesiąta część sekundy z nowego skrzydła pomaga odrabiać stratę.
Nie tylko ta trójka kombinuje z tyłem bolidu. Nowe tylne skrzydła pokazały też Haas i Aston Martin, a przy podporach skrzydła majstruje Alpine. Ostatnia runda przed przerwą to naturalny moment na takie próby: co zadziała, pojedzie dalej po wakacjach, reszta zostanie w garażu.
Piątkowe treningi pokażą, ile te skrzydła są warte. Na razie wiadomo tyle, że trzy zespoły postawiły na to samo rozwiązanie w tym samym momencie.