Alonso negocjuje nową umowę z Astonem. W tabeli ma jeden punkt
Pod koniec lipca Hiszpan skończył 45 lat i jest dziewiętnasty w mistrzostwach. Mimo to chce zostać na dłużej.
Fernando Alonso ma negocjować przedłużenie umowy z Aston Martinem. Informacja obiegła w niedzielę polskie profile o Formule 1 i jak dotąd jest najciekawszą rzeczą tej przerwy.
Pomysł nie brzmi zaskakująco, dopóki nie spojrzy się w tabelę. Alonso zajmuje dziewiętnaste miejsce w klasyfikacji kierowców z jednym punktem. Aston Martin jest dziesiąty wśród konstruktorów, też z jednym punktem, i wyprzedza tylko debiutujący w tym roku Cadillac. Po 11 z 22 rund to najsłabszy zespół w stawce, jeśli nie liczyć debiutantów. Dla porównania: lider mistrzostw Kimi Antonelli ma 219 punktów, a Mercedes wśród konstruktorów — 379.
Kierowca w takiej sytuacji zwykle albo się rozgląda, albo zaczyna mówić o końcu kariery. Alonso skończył pod koniec lipca 45 lat i robi odwrotnie: chce podpisać kolejny kontrakt z zespołem, który przez pół sezonu zdobył jeden punkt.
Powód jest dość oczywisty. Aston Martin to projekt zbudowany pod nowe przepisy: fabryczna Honda, Adrian Newey, nowa fabryka w Silverstone. Pierwszy sezon tej ery zespół przegrał, ale Alonso najwyraźniej uważa, że to kwestia czasu, a nie kierunku. Woli poczekać na samochód, który za rok może być szybki, niż brać coś przeciętnego od zaraz.
Kibice się z tego bawią. Najpopularniejszy w ostatnich dniach polski wpis o Formule 1 to zmyślona zapowiedź transmisji z Melbourne w 2029 roku i pięćsetnego startu Alonso. Żart, choć akurat ten może się kiedyś sprawdzić — Hiszpan od lat jeździ dobrze w słabych samochodach.
Dla Astona rachunek też się zgadza. Zespół, który dopiero szuka tempa, potrzebuje kierowcy umiejącego powiedzieć inżynierom, czego brakuje. Alonso jest w tym jednym z najlepszych w historii. Problem w tym, że przy takim samochodzie nawet najlepsza informacja zwrotna nie daje punktów.